Jedzielnia św. Marcin fot. S. Wąchała

Poznań: Jedzielnia gościła na Świętym Marcinie

Kolejki do Hyćki i Geranium, rozchwytywane bułeczki bao z Restauracji Projekt Alfa – dzisiejsza Jedzielnia cieszyła się sporym powodzeniem. Może dlatego, że tak dużo propozycji było wege?

Jedzielnia to kulinarna inicjatywa plenerowa, podczas której poznańskie restauracje wystawiają swoje przysmaki i kuszą poznaniaków – ale warunek jest jeden: każde danie kosztuje 10 zł. A najlepiej, żeby restauracja działała w fyrtlu, w którym Jedzielnia, wędrująca przez wszystkie dzielnice Poznania, akurat się odbywa.

Jedzielni daleko do popularności legendarnych Targów Śniadaniowych, które odbywały się w parku Kasprowicza i na Sołaczu, ale z edycji na edycję cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Coraz częściej, by dostać wymarzone danie, trzeba swoje odstać w kolejce.

Nie inaczej było na świętym Marcinie: Frendsowa zaproponowała wege-rarytaski, Tośka Cantine – kuchnię polską.

Geranium Vege Kuchnia, która serwuje zrównoważone energetycznie wege potrawy, dziś zaproponowała ciecierzycę z masłem orzechowym, ziemniakiem i marchewką, tarty z dynią, mascarpone i jarmużem albo oliwkami i serem feta czy z cukinią i suszonymi pomidorami. Nic dziwnego, że ustawiały się do nich kolejki!

Restauracja Projekt Alfa proponowała swojskie pyry z gzikiem, a gdyby ktoś chciał spróbować czegoś bardziej egzotycznego – mógł wybrać bułeczkę bao z szarpaną wieprzowiną. I tu także chętnych nie brakowało.

Hyćka przyciągała aromatami jesiennego bigosu i pierogów z mięsem, a także pikantnym kremem z buraków. Do popicia była lemoniada – oczywiście z hyćki. I bardzo wszystkim smakowała, jak stwierdziła rodzina Walkowiaków, która zdecydowała się na obiad właśnie w Hyćce.
– Najpierw to ja w ogóle nie wiedziałam, co to jest hyćka, bo mama nigdy czegoś takiego nie robiła i myślałam, że to będzie rozcieńczony sok z owoców czarnego bzu, a zawsze mi to dawali na przeziębienie i nie znosiłam tego – opowiada Marta Walkowiak, która właśnie skończyła swoją lemoniadę. – Ale jak usłyszałam, że to są kwiaty i że to musi przefermentować to się zaciekawiłam i pomyślałam, że muszę spróbować. Bardzo mi smakuje.
– Obawiam się, że teraz będę musiała przejść przyspieszony kurs robienia lemoniady z hyćki, córka spokoju mi nie da – śmieje się jej mama, Monika Walkowiak. – Zwłaszcza że i mężowi smakowało…

Państwo Walkowiakowie mieli tylko jedno zastrzeżenie: że Jedzielnia działa za krótko.
– Powinno to być naprawdę cały dzień, powiedzmy od 11.00 do 20.00 co najmniej – uważa pani Monika. – Wtedy ze spokojem można byłoby spróbować wszystkiego, nie spieszyć się. A tak jest za mało czasu. No i informacji powinno być więcej. Myśmy dziś trafili całkiem przypadkiem, bo akurat przechodziliśmy. A ile osób nie przechodzi i nie wie, że jest taka sympatyczna inicjatywa?

Lilia Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze