Jacek Jaśkowiak fot. UMP

Poznań: Jacek Jaśkowiak krytykuje PO. Co na to koledzy?

Nazywa swoich bardziej doświadczonych partyjnych kolegów ZBOWiD-em, twierdzi, że mają kłopot z pracowitością i cierpią na przerost ego. Czy Jacek Jaśkowiak chce w ten sposób przygotować grunt pod powstanie nowej partii?

Taką tezę postawił “Głos Wielkopolski” zwracając uwagę, że Jacek Jaśkowiak weekend spędza w Sopocie, w towarzystwie prezydentów innych dużych miast. Ale to spotkanie czysto polityczne, nie ma nic wspólnego z odpoczynkiem i może oznaczać budowę nowego ruchu politycznego.

Zwłaszcza że swojej partii, Platformie Obywatelskiej, gdzie jest w końcu zastępcą szefa regionu, nie szczędzi krytyki w swoich wypowiedziach – jak zawsze bezpośrednio i nie owijając w bawełnę.

Dostało się wszystkim czołowym politykom PO w regionie: posłowie Rafał Grupiński i Waldy Dzikowski są według niego ZBOWiD-em, były europoseł Filip Kaczmarek ma z kolei na sumieniu niejasne interesy z zamianą mieszkań z zasobu miejskiego. Uważa, że najwyższy czas na odświeżenie kadr partii, czego dowodem były – jego zdaniem wyniki wyborów parlamentarnych. Młodzi działacze zdobyli w nich znacznie większe poparcie niż posłowie zasiadający w ławach od lat. To powinno dać władzom PO do myślenia – niestety tak się nie stało.

Co prawda sam Jacek Jaśkowiak nie jest w tym towarzystwie bez skazy – tematem numer jeden jest jego konflikt z niedawno zwolnioną zastępczynią, Katarzyną Kierzek-Koperską. On twierdził, że stracił do niej zaufanie, zarzucał jej niekompetencję – ona jemu kłamstwa i brak umiejętności pracy z kobietami. Jednak sam Jaśkowiak uważa, jak informuje “Głos…”, że ta sprawa była częścią nagonki na niego, którą przygotowała PO w ramach wewnętrznych rozgrywek. Sprawa miała go zdyskredytować, bo prezydent Poznania również staje się niewygodny dla niektórych działaczy, między innymi posła Rafała Grupińskiego, szefa PO na Wielkopolskę.

Jacek Jaśkowiak uważa, że poseł Grupiński nie był zachwycony tym, że Adam Szłapka z Nowoczesnej uzyskał lepszy wynik niż on – i efektem tej urazy miało być przejęcie przez PO radnych sejmiku z Nowoczesnej, czego nie robi się koalicjantowi. Co prawda sami radni wyjaśniali, że odeszli w proteście przeciwko braku działań władz Nowoczesnej, a więc jej szefa Adama Szłapki, w sprawie konfliktu między Jackiem Jaśkowiakiem i jego zastępczynią.

Prezydentowi Poznania nie podoba się również powrót do polityki Filipa Kaczmarka, byłego europosła, a obecnie radnego sejmiku. Kaczmarek był szefem miejskiej PO, ale stracił stanowisko po aferze z odkupieniem bardzo tanio pustostanu od swojego kolegi pracującego w ZKZL – i zaoferowanie mu w zamian mieszkania w nowym bloku. Do polityki wrócił dzięki poparciu Rafała Grupińskiego i to jest zdaniem Jaśkowiaka dowód na patologie cały czas obecne w partii, a także problem z wiarygodnością.

Do tego dochodzą braki kadrowe – w czasie wyborów w 2018 roku musiał, jak twierdzi, namówić byłą żonę, by wystartowała w wyborach do sejmiku, by zapewnić PO większość w tym gremium. A gdy Joanna Jaśkowiak została radną, to się okazało, że nie ma ludzi chętnych do startu w wyborach parlamentarnych i Grzegorz Schetyna poprosił go, by Joanna wystartowała do Sejmu.

Dlaczego? Zdaniem Jacka Jaśkowiaka młodzi ludzie odchodzą do biznesu, bo partia nie umie ich zatrzymać w polityce. Zostają więc głównie starzy działacze, i to właśnie ich określił mianem ZBOWiD-u, którzy niewiele robią, wolą wspominać stare, dobre czasy. Wyniki wyborów to, jego zdaniem, potwierdzają. Gdyby to Rafał Grupiński został jedynką na poznańskiej liście, pokonałaby go Jadwiga Emilewicz. To także dowód na to, że wyborcy chcą nowych twarzy, nowych działań i aktywnych posłów.

O potrzebie zmian świadczy też jego zdaniem sytuacja z Małgorzatą Kidawą-Błońską i jej startem w wyborach parlamentarnych. Według prezydenta Poznania sondaże jeszcze przed prawyborami na kandydata na prezydenta w PO wskazywały, że marszałkini może nie wejść nawet do drugiej tury, bo ludzie chcą nowych twarzy – ale szefowie PO nic z tym nie zrobili. I wybrano ją, mimo że cały zarząd partii doskonale wiedział, jak niewielkie ma szanse.

Problemem polityków PO jest zbyt duże ego i zbyt mało pracy dla państwa i dla idei – uważa Jacek Jaśkowiak. Jego zdaniem nadszedł czas, gdy trzeba mieć ludzi, którzy będą walczyć, bo łagodnością z PiS nie wygrają. Powiedział to Borysowi Budce, szefowi PO. Czy wyciągnie z tego wnioski – to się okaże.

Prezydent Poznania zapowiadał od początku swoich rządów, że po zakończeniu obecnej kadencji w 2023 roku wróci do biznesu. Jednak teraz mówi, że nie wyklucza zmiany planów, chociaż nie zamierza niczego budować z ludźmi, którzy popełniają te same błędy, nade wszystko przedkładają interesy partyjne i z którymi działanie z góry skazane jest na porażkę. I podaje konkretne nazwiska: Rafał Grupiński, Waldy Dzikowski i Filip Kaczmarek.

Sami zainteresowani dość sarkastycznie podeszli do zarzutów swojego partyjnego kolegi. Poseł Waldy Dzikowski stwierdził, że Jacek Jaśkowiak raptem jest od niego młodszy o 5 lat, a resztę wypowiedzi pominie milczeniem. Rafał Grupiński zauważył, że to może intensywne treningi bokserskie, pasja prezydenta Poznania, źle wpływają na jego zdrowie. I przypomniał mu, że polityka jest grą zespołową. Filip Kaczmarek z kolei uważa, że skoro to zaufanie jest zdaniem Jaśkowiaka najważniejsze, to Rafał Grupiński, jako szef regionu, powinien go już dawno zwolnić z funkcji zastępcy. Tak jak prezydent zwolnił swoją zastępczynię.

el

Dodaj komentarz

avatar