Rynek Łazarski

Poznań: Imprezownia na… rynku Łazarskim

Połamane stoły, śmieci, butelki po alkoholach – taki widok często zastają handlowcy z rynku Łazarskiego, gdy przychodzą do pracy. – Czy nikt tego nie pilnuje? – pytają rozgoryczeni.

Pani Maria dorabia sobie na jednym ze straganów i to ona przychodzi rano do pracy jeszcze przed właścicielem.
– I zaczynam od sprzątania – mówi. – Jak stoły są tylko poprzesuwane to jeszcze pół biedy, ale rzadko kiedy jest tak dobrze. Najczęściej są brudne, na ziemi walają się śmieci, od torebek po czipsach po puszki po piwie, butelki po wódce. A czasem to taki smród moczu jest, że aż odrzuca, bo jeden z drugim nie zdążyli do wyjścia… to wszystko muszę posprzątać, zanim będę mogła rozłożyć towar i zanim przyjdą klienci. A kto mi za to zapłaci?

Nieproszeni goście zjawiają się już po opróżnieniu straganów i posprzątaniu targowiska, gdy nie ma już kupców i klientów. Sądząc z pozostawionych śladów – imprezują całą noc, wychodząc dopiero rano, przed przyjściem pierwszych handlowców. Ich zdaniem raczej to nie są bezdomni, choć tego nie można wykluczyć, ale okoliczni miłośnicy tanich alkoholi, którzy w namiocie, gdzie sucho i cieplej niż na zewnątrz, urządzili sobie darmowy lokal.

Handlowcy już niejednokrotnie informowali o problemie tak policję, jak firmę Targowiska, która rynkiem zarządza. Ich zdaniem podstawowym problemem jest nie tylko brak reakcji służb, ale i to, że osoby postronne bez żadnego problemu mogą się przedostać pod namiot targowy po godzinach handlu, bo zabezpieczenia są tu czysto umowne. Ale ich monity pozostawały, jak twierdzą, bez efektu. A ślady bytności imprezowiczów znajdują co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu.
– Na rynku podobno jest monitoring – mówią. – Czyli można sprawdzić, kim są ci wandale, co demolują nam stoiska i ukarać ich. To dlaczego nikt tego jeszcze nie zrobił?

Jak jednak twierdzi Joanna Żabierek, rzeczniczka prasowa prezydenta Poznania, problem jest znany miejskim służbom i policji, a działania podejmowane.
– Rejon został objęty doraźnym nadzorem dzielnicowego, a przyległy teren jest kontrolowany przez policjantów z referatu patrolowo-interwencyjnego – mówi rzeczniczka. – Dodatkowo strażnicy miejscy w czasie funkcjonowania targowiska pojawiają się tam 1-2 razy dziennie. Prezydent podejmie jeszcze rozmowę z komendantem straży miejskiej i policji, aby funkcjonariusze nadzorowali tymczasowe targowisko również w godzinach wieczornych i nocnych. Obszar został objęty także monitoringiem wizyjnym, którego koszty poniosła spółka Targowiska.

Miejmy nadzieję, że działania służb przyniosą efekty. Chociaż trudno być dobrej myśli, skoro handlowcy zgłaszają problem od około roku i do dziś nie udało się go rozwiązać.

 

4.2 5 votes
Oceń artykuł
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze