pawilony, Świt, fot. ZKZL

Poznań: Handlowcy niezadowoleni z targowiska przy ulicy Świt. A klienci?

Na straganach jest za ciasno, gdy pada, deszcz leci na towar i na klientów, nie ma też miejsc parkingowych, by wyładować towar – i nie ma też zbyt wielu klientów. A opłaty poszły w górę, narzekają kupcy w rynku na Świcie.

Targowisko przy ulicy Świt w 2018 roku przeszło gruntowną przebudowę i miało się stać sztandarową miejską inwestycją. Miało – bo jak na razie nie bardzo widać, by efekty remontu docenili kupcy i klienci. I jednych, i drugich jest mniej niż przed remontem i powodem raczej nie jest zimna wiosna, zniechęcająca do zakupów na świeżym powietrzu.

Handlowcy twierdzą, że stragany są za wąskie i za ciasne. Trudno się zmieścić z towarem, gdy pada deszcz – woda leci na towar i na klientów, a gdy któryś z kupców wystawi towar na dodatkowych skrzynkach, to musi za to dodatkowo zapłacić. Kłopot jest też z dostawą towaru: kupcy mają do dyspozycji tylko cztery koperty przy ulicy Świt i dwie na środku rynku. To, biorąc pod uwagę liczbę straganów – stanowczo za mało. Oczywiście do dyspozycji są też miejsca parkingowe przy ulicy Jutrzenki, ale one są zazwyczaj zajęte przez okolicznych mieszkańców.

Opłaty też pozostawiają wiele do życzenia, jak uważają kupcy. Jak poinformował „Głos Wielkopolski”, miesięczna opłata to około 300 zł, a dodatkowo trzeba jeszcze zapłacić 200 zł za wywóz śmieci i za prąd. Płatna jest nawet toaleta. Tymczasem klientów jest niewielu i trudno na to zarobić, więc kupcy rezygnują ze straganów – choć Targowiska, miejska spółka zarządzająca miejskimi rynkami, zapewnia, że 90 proc. powierzchni zostało wynajętych.

Jednak jak zwracają uwagę handlujący, specyfiką tego rynku było zawsze to, że zakupy robiło tu wiele osób spoza dzielnicy, które przyjeżdżały samochodami. Teraz często z tego rezygnują, bo przy Świcie nie ma gdzie zaparkować. Kupcy widzą, jak kilkakrotnie objeżdżają rynek i ponieważ nie ma gdzie stanąć – rezygnują z zakupów.

Kupcy mają nadzieję, że gdy zostaną otwarte sklepy w nowych pawilonach, to przyciągną klientów także na rynek. Ale choć wynajęto 70 proc. powierzchni, jak informuje Łukasz Kubiak z ZKZL, to żadne sklep jeszcze nie został otwarty, bo wszędzie trwają prace wykończeniowe.

Targowiska podkreślają zalety nowego rynku: uporządkowanie przestrzeni, montaż monitoringu, nowa zieleń i ławeczki. Ale kupcy są zdania, że te elementy, choć ważne, nie sprawią, czy klienci przyjdą na ten rynek. A bez klientów nie będzie targowiska.