Stary Rynek Poznań - remont fot. Sławek Wąchała

Poznań: Gdzie w końcu staną ogródki gastronomiczne?

Miasto przedstawiło restauratorom ofertę stoisk na placu Wolności. Jednak kiedy ogródki się pojawią – dalej nie wiadomo.

Przypomnijmy: ze względu na remont nawierzchni Starego Rynku ustawienie ogródków przed lokalami nie jest możliwe. To bardzo istotna kwestia dla poznańskich restauratorów, którzy mają za sobą ciężkie dwa lata pandemii, kiedy to przecież przez kilka miesięcy w ogóle nie mogli prowadzić działalności. To właśnie ogródki gastronomiczne generują większość dochodów w sezonie letnim, więc to, by dało się je ustawić, jest dla restauratorów niezwykle ważne.

Tymczasem, choć miasto zaproponowało im lokalizację na placu Wolności, to jednak nie wiadomo, czy stoiska ostatecznie tam powstaną. Jak informuje „Głos Wielkopolski” zgodnie z ustaleniami z marca z Katarzyną Parysek-Kasprzyk, dyrektor z Biura Koordynacji Projektów i Rewitalizacji Miasta restauratorzy dostaliby do dyspozycji kilkadziesiąt domków, takich jak stoją podczas Betlejem Poznańskiego. Na placu mogłyby jeszcze stanąć kontenery zamiast domków, ale restauratorzy zdecydowali się na domki, bo to pozwoli zmieścić się większej liczbie lokali.

Tyle że w domach nie będzie całego zaplecza kuchennego, co oznacza, że w ogródkach w zasadzie będzie można dostać tylko napoje i fast foody. Punkty restauracyjne miałyby się pojawić dopiero w drugiej połowie czerwca – ale wcale nie wiadomo, czy tak się stanie. Bo taki punkt byłby traktowany jako oddzielny lokal, więc restauratorzy musieliby występować o wszystkie zgody i pozwolenia, by mógł zacząć działać. Na przykład o zgodę do sanepidu, który ma miesiąc na wydanie decyzji. Pozwolenie na ustawienie punktu restauracyjnego może więc zostać wydane dopiero w połowie lipca, a potem trzeba będzie jeszcze wystąpić o koncesję dla lokalu, gdzie wydanie decyzji też potrwa – i punkt będzie mógł zacząć działalność… we wrześniu. Nie da się ukryć, że to trochę późno.

Restauratorzy zaproponowali, że mogliby skorzystać z podwórek na tyłach południowej pierzei Starego Rynku, części placów Bernardyńskiego i Wielkopolskiego. Ale miasto specjalnie tu nie pomaga w załatwieniu wolnego miejsca, choć, co ciekawe, propozycję przedstawiło jako własny pomysł, jak powiedział „Głosowi…” Jarosław Przybylski, manager restauracji „Ratuszova”.

Zdaniem Piotra Koniecznego z restauracji „Czerwone Sombrero” jeśli miasto nie pomoże w znajdowaniu miejsc i w przyspieszaniu terminów formalności, to punkty restauracyjne na placu Wolności nie mają szans na uruchomienie na wiosnę.