Poznań: Festiwal na Wolnym Powietrzu, czyli Makbet z burzą w tle

Mocny, krwawy i do bólu prawdziwy, a przy tym – przerażająco aktualny. “Makbet” Teatru Biuro Podróży zachwycił, przeraził i rozłożył publiczność na łopatki.

W podtytule tej wersji szekspirowskiego dramatu są pytania: kim są ludzie we krwi? Czego nauczyła ich wojna? Z jakim ciężarem wracają do domu? Odpowiedzi, jakie otrzymujemy podczas spektaklu, nie będą się podobać tym, którzy za wszelką cenę chcieliby wierzyć, że ludzie są dobrzy i gdy tylko da im się szansę – będą dla siebie mili i życzliwi.

Prawda jest znacznie bardziej prosta i brutalna – a może tylko należy ją brutalnie wykrzyczeć, żeby wreszcie do kogoś dotarła. Ci, dla których sposobem na życie jest walka, przelewanie krwi swojej i cudzej – zaczynają inaczej widzieć rzeczywistość. Zagrożenie, w którym żyją, stała obecność śmierci sprawia, że reagowanie agresją staje się najzupełniej oczywiste. No bo albo my ich – albo oni nas. To takie proste, nawet jeśli trzeba kogoś przy tym zabić. Ale dzięki temu ten ktoś nie zabije nas. Ktoś, kto stanowi zagrożenie, bo jest obcy, nieznany, konkurencyjny.

I w ten właśnie sposób spirala śmierci nakręca się, i w końcu nie sposób jej zatrzymać. Wrogiem może stać się każdy, zresztą razem z eliminacją kolejnych wrogów rośnie podejrzliwość, kto w końcu jest po “tej”, a kto po “tamtej” stronie. I coraz rzadziej pojawia się pytanie, czy aby tego problemu nie można było rozwiązać jakoś subtelniej niż z pomocą strzału w głowę. I najstraszniejsze nie jest wcale to, że giną ludzie, ale to, jak stopniowo człowiek staje sie bezduszną, beznamiętną i przerażającą maszyną do zabijania. I jak łatwo przeoczyć ten moment, kiedy to się staje. kiedy nie ma już odwrotu.

Mroczny, przerażający świat pierwotnych namiętności jest w każdym z nas. Nie zawsze ma szanse, żeby nami owładnąć, ale jest, w mniejszym lub większym stopniu, czyhając, żeby przechwycić władzę nad sercem, duszą, rozumem. Makbet tę wojnę przegrał.

Doskonale zagrany, doskonale pomyślany spektakl – a przerażającej mocy dodała mu jeszcze sama Matka Natura. Mniej więcej w połowie lunął ulewny deszcz, zaczął wiać silny wiatr dosłownie w rytm kolejnych brutalnych działań Makbeta, podkreślając mroczny klimat spektaklu i idealnie współgrając z wydarzeniami na scenie. Z powodu deszczu chwilami zaczął szwankować sprzęt – co paradoksalnie pokazało prawdziwy profesjonalizm i mistrzostwo aktorów. Doskonale radzili sobie improwizując w kompletnych ciemnościach i bez światła. A gdy jeszcze na północnym skłonie nieba zaczęły pojawiać się błyskawice odległej burzy – można było sobie tylko zadać pytanie, jakim to sposobem reżyser Paweł Szkotak nakłonił siły natury do współtworzenia swojego spektaklu.

Reżyseria: Paweł Szkotak
Scenografia: Teatr Biuro Podróży
Współpraca scenograficzna: Iza Kolka

Dziś ostatni spektakl festiwalu, który będzie można obejrzeć o 20.30 w Koziegłowach. Będzie to “Carmen Funebre” Teatru Biuro Podróży.

Lilia Łada, fot. L. Łada

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze