Volkswagen 1 test

Poznań: Elektryczne samochody w mieście. A za kierownicą Jacek Jaśkowiak

Trzy modele samochodów dostawczych marki Volkswagen o napędzie elektrycznym od dziś testują władze Poznania. W pierwszym z nich za kierownicą usiadł osobiście Jacek Jaśkowiak.

Dzisiejsze testy to efekt listu intencyjnego, jaki miasto Poznan podpisało z firmą Volkswagen w październiku 2019 roku. Chodziło o wymianę doświadczeń między sektorem naukowym – list podpisał też Instytut Logistyki i Magazynowania – a sektorami gospodarczym i publicznym. Współpraca jest też przygotowaniem do wypełnienia ustawy, zgodnie z którą od 1 stycznia 2022 roku 10 proc. samochodów używanych przez samorząd to muszą być auta elektryczne. W dodatku ten odsetek ma rosnąć – w 2025 roku ma to być już 30 proc. W przypadku samochodów służących do wykonywania zadań publicznych, czyli takich, jakimi dysponuje na przykład ZDM czy straż miejska, mogą to być auta elektryczne albo gazowe, ale procent taboru, który muszą stanowić, będzie dokładnie ten sam.

Prezydent Jacek Jaśkowiak jest wielkim zwolennikiem samochodów o alternatywnym napędzie.
– Bardzo lubię, jak taki samochód rusza – powiedział siedząc za kierownicą. – Nie ma hałasu ani spalin, to widać także u elektrycznych autobusów.

Prezydent podkreślił też dobrą współpracę władz Poznania i firmy Volkswagen. Auta do testowania są kolejnym dowodem na to, że się sprawdza i jest korzystna dla obu stron. Podobnego zdania jest Jens Ocksen, prezes zarządu Volkswagen Poznań.
– Widzimy, że popyt na samochody z napędem elektrycznym i gazowym rośnie – mówił. – Nasza strategia zakłada dostarczanie klientom narzędzi, z których będą mogli korzystać w przyszłości. Jestem bardzo wdzięczny, że dzięki temu będziemy mogli sprawdzić, jakie jest zapotrzebowanie w Poznaniu na transport osób i towarów. To bardzo ważny krok.

Testy będą miały pokazać przydatność elektrycznych samochodów w codziennej pracy miejskich jednostek: czy oferują wystarczające zasięgi, jak długo trzeba je ładować i jak się w nich odnajdują kierowcy.

Auta zostały przekazane z całym oprzyrządowaniem, między innymi ze stacjami do ładowania. Jak podkreślili przedstawiciele Volkswagena, samochody z napędem tradycyjnym i elektrycznym mają podobne ceny, jednak auto elektryczne jest prostsze w konstrukcji i dzięki temu jest w nim więcej miejsca dla pasażerów – bo nie potrzeba tylu części, co w samochodzie o tradycyjnym napędzie. “Elektryk” jest też tańsze w obsłudze i serwisowaniu, co powinno zachęcić do oszczędnych poznaniaków do kupowania właśnie takich samochodów.

Lilia Łada fot. L. Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze