Poznań: Dwuletnie dziecko zostawione samo na Półwiejskiej

Płaczącą żałośnie dziewczynkę siedzącą na schodach banku zauważyli przechodnie. Próbowali znaleźć jej rodziców czy opiekunów, a gdy im się to nie udało – poprosili o pomoc przechodzący patrol strażniczki miejskiej i policjanta.

– Dziewczynka, w wieku ok. 2 lat, była bez opieki, zziębnięta, siedziała na schodach – opowiadała strażniczka z patrolu. – Obok stał wózek, a w nim jakieś lekarstwa. Chcieliśmy wprowadzić ją do pomieszczeń banku, ażeby się ogrzała, ale nie chciała, więc okryliśmy ją kurtką. Próbowaliśmy odnaleźć opiekunów, ale bez rezultatu.

Dopiero po kilkudziesięciu minutach, jak odnotowali funkcjonariusze, zjawili się rodzice, najpierw ojciec, a zaraz po nim matka. Z przekazanych wyjaśnień wynikało, że jedno z nich miało wypłacić pieniądze z bankomatu, a drugie udać się do sklepu po zakupy. Jeden rodzic myślał, że dziecko jest z drugim, a w efekcie dziewczynka została sama bez opieki!

Sprawę przejęła policja z KP Stare Miasto. Funkcjonariusze udali się wraz z rodziną do miejsca ich zamieszkania, by sprawdzić warunki, w jakich przebywa dziecko. Policjant sporządził notatkę, która zostanie wykorzystana w dalszych czynnościach wyjaśniających. Natomiast straż miejska poinformuje o incydencie Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Nawet, jeśli był to nieodpowiedzialny, absurdalny przypadek, sytuacja rodziny wymaga sprawdzenia.

SMMP, el

9
Dodaj komentarz

avatar
Łatka
Łatka

I to porządnego sprawdzenia . Dorośli , a takie głupoty gadają . Jedno myślało że dziecko jest z drugim . W takie bzdury nigdy nie uwierzę . Nieodpowiedzialni ludzie . Że dziecku może być zimno , też nie wiedzieli .

Grażyna Radziul
Grażyna Radziul

Może rodzice poszli do galerii handlowej?

Izabela Stachowiak
Izabela Stachowiak

Takie małe dziecko, trzyma się bez przerwy za rękę, tym bardziej w tak ruchliwym miejscu. Nie rozumiem zachowania rodziców ??

Anna Strugalska
Anna Strugalska

Robić zakupy za 500 plus

Ania Konieczka
Ania Konieczka

Moim rodzicom tak się zdarzyło gdy byłam mała na dworcu PKS. Jeden myślał że jestem z mamą a i odwrotnie. Przez to wsiadlam w inny autobus. Pojechałam kawałek drogi i wspolpasazerowie zorientowali się że nie mam rodziców. Pamiętali nas z pociągu. I odnaleziono mi rodzicow.