pikiety pro-choice i fundacja Pro Prawo do Życia

Poznań: Dwie pikiety na Półwiejskiej – za i przeciwko aborcji

Uczestnicy jednej odmawiali różaniec w intencji zabitych dzieci, bo tym sa dla nich aborcje. Uczestnicy drugiej skandowali “Maryja miała wybór” i żądali takiego samego wyboru dla siebie w kwestii aborcji.

Zgodnie z planem na Półwiejskiej miała się odbyć jedna pikieta – członków Fundacji Pro Prawo do Życia przeciwko rozpowszechnianiu nielegalnych pigułek aborcyjnych – pod to pojęcie działacze fundacji podciągają także środki “dzień po”. “Pigułki aborcyjne zabijają!” – można było przeczytać na plakatach.
– Pokazujemy prawdę o aborcji – zapewnia Adrian Karwacki, koordynator poznańskiego oddziału Fundacji Pro Prawo do Życia. – Aborcja to zabicie człowieka. Pigułki aborcyjne można w polskim internecie kupić bez żadnego wysiłku, aborcja jest promowana w polskich mediach, na portalach społecznościowych i na forach internetowych. Ale obecnie nikt nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, że dzieci są zabijane we własnych domach przez własne matki.

Pikietujący prezentowali drastyczne plakaty ze zdjęciem okrwawionego płodu i informacją, że zwłoki nienarodzonych dzieci znajdowano w kanałach ściekowych w kilku polskich miastach. Na innym plakacie są przedstawione kobiety – każda ze zdjęciem, imieniem i nazwiskiem – które pomagają chętnym dokonywać aborcji. Był też plakat z Hitlerem, bo to do niego działacze fundacji porównują ruchy pro-choice, dlatego że Hitler w czasie wojny zalegalizował aborcję u Polek.

Kontrmanifestanci przyszli z tęczowymi flagami i swoimi transparentami, na których można było przeczytać “Myślę, czuję, decyduję”, “Aborcja, abdykacja, taka sytuacja”. Wyjaśnili dziennikarzom, dlaczego przyszli, tylko z Radiem Poznań nie chcieli rozmawiać, bo nie zgadzają się z nim ideologicznie.

– Zasadniczo wychodzimy z założenia, że fundacja Pro jest szkodliwa społecznie i nie możemy siedzieć bezczynnie w domu, kiedy wiemy, że takie rzeczy się tutaj dzieją – mówi jedna z uczestniczek. – Zwłaszcza że biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia polityczne ci państwo nie bardzo mają przeciwko czemu protestować, bo aborcje w Polsce się nie odbywają. Jedyne, co mogą, co epatować widokiem zmasakrowanych zwłok.

To właśnie te zdjęcia wzbudzają sprzeciw działaczy ruchów pro-choice. Bo są nieprawdziwe. Usunięty, 12-tygodniowy płód jest nieukształtowanym jeszcze malutkim zlepkiem komórek. Wbrew twierdzeniom przeciwników aborcji na tym etapie rozwoju nie ma rąk ani nóg, nie ma nawet układu nerwowego, który pozwoliłby mu cokolwiek odczuwać.
– A na zdjęciach widać płód, który jest już całkiem rozwinięty, ma co najmniej sześć miesięcy – wyjaśnia kolejna uczestniczka. – Aborcja w Polsce nigdy nie była wykonywana na takich płodach, to było nielegalne. Była wykonywana tylko na zygotach. To są szkodliwe kłamstwa, szczucie ludzi. Z tym się nie zgadzamy.

Za szczucie uczestnicy kontrmanifestacji uważają też publikowanie na plakatach wizerunków i danych osób, które chcą pomagać innym kobietom.
– Nazywanie ich morderczyniami to co najmniej przesada – mówią zgodnie.

Publikowanie wizerunku i danych osobowych bez zgody zainteresowanego, nie mówiąc już o nazywaniu go mordercą, jest przestępstwem. Prezentacja fałszywych danych i epatowanie wizerunkiem okrwawionych zwłok w przestrzeni publicznej – wykroczeniem. Czy więc nie byłoby rozsądniej zawiadomić o tym prokuraturę?

Ale aktywiści twierdzą, że robili to już wielokrotnie bez większego efektu.
– My i nasi znajomi aktywiści dzwonimy na policję, składamy zawiadomienia do prokuratury – mówią. – Ale to są sprawy, które ciągną się bardzo długo i często albo pozostają bez kary, albo kara jest bardzo niska. I w efekcie to niczego nie zmienia.

Dwie manifestacje w asyście policji udowadniały więc sobie swoje racje na żywo, przy czym Fundacja Pro Prawo do Życia miała pomoc w postaci megafonu, a zwolenniczki aborcji – tylko własne głosy, ale trzeba przyznać, że to właśnie one były lepiej słyszalne. A liczba uczestników obu demonstracji była porównywalna. Siły głosowe się wyrównały, gdy działacze fundacji puścili przez głośnik nagranie apelu Jana Pawła II w sprawie aborcji – ale chwilę później działacze pro-choice zaczęli śpiewać swoje własne piosenki popierające aborcję na melodię popularnych kolęd.

Nie doszło do aktów agresji dzięki wyważonej, rozsądnej ingerencji policji, ale w kilku przypadkach niewiele brakowało. Zwolennicy fundacji Pro Prawo do Życia żądali od policji usunięcia manifestantów popierających aborcję, okraszając swoje wypowiedzi do demonstrantów wulgaryzmami – i chcieli, by policja wręczyła kontrmanifestantom mandaty za… wulgaryzmy. Ale funkcjonariusze wylegitymowali tylko jedną ze zwolenniczek aborcji, ponieważ swoim transparentem zasłaniała plakaty fundacji Pro Prawo do Życia. O interwencję poprosili policję działacze fundacji.

Obie manifestacje trwały półtorej godziny.

Lilia Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze