konferencja PO o oświacie

Poznań: Do szkoły przez bramkę do mierzenia temperatury?

Mieszany system lekcyjny: nauczanie w szkołach oraz online, sfinansowanie bramek do mierzenia temperatury, bezpłatne testy i podział klas na mniejsze – to najważniejsze postulaty Koalicji Obywatelskiej przed 1 września i powrotem dzieci do szkół.

Zdaniem poznańskich polityków KO dotychczasowe środki bezpieczeństwa, jakie zaleca Ministerstwo Edukacji Narodowej, nie są wystarczające i nie uwzględniają wielu aspektów, a kwestia bezpieczeństwa dzieci w szkołach nie jest traktowana przez posłów partii rządzącej wystarczająco poważnie.
– Sejmowa komisja edukacji zebrała się w sprawie zasad bezpiecznej nauki w szkołach od 1 września wyłącznie na wniosek posłów opozycji – podkreślił poseł Rafał Grupiński. – Efektem jest sześć zasad, które powinny być wprowadzone w szkołach, by nauczanie było naprawdę bezpieczne.
Te zasady to:
1. Mieszany system lekcyjny: nauczanie w szkołach oraz online
2. Wycofanie kar dla rodziców, których dzieci zostają w domach
3. Sfinansowanie szkołom bramek do mierzenia temperatury uczniom
4. Obowiązek noszenia maseczek przez uczniów w przestrzeniach w spólnych w szkołach
5. Podział klas na kilkunastoosobowe
6. Bezpłatne testy, środki ochrony osobistej i szczepienia przeciwko grypie dla pracowników szkół

Tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej nie chce uwzględnić żadnego z tych postulatów.

– Chcę podkreślić, że oczekujemy, że MEN serio traktowało autonomię i wykazywało pewne zaufanie wobec władz szkół i także samorządów – mówił Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania odpowiedzialny za oświatę. – Przykład konkretny z naszego miasta dyrektorzy naszych szkół średnich, gdzie uczęszczają podwójne roczniki jako ludzie odpowiedzialni zasugerowali, by mogli przez dwa tygodnie prowadzić w tych szkołach lekcje hybrydowo. I co się okazuje? Brak konsekwencji, brak zaufania.

Bo ani jedna szkoła z Poznania nie otrzymała jak dotąd zgody na nauczanie hybrydowe, jako że – zdaniem sanepidu – nie ma takiej potrzeby.
– Do dyrektorów szkół średnich w Poznaniu mam zaufanie, to są odpowiedzialni ludzie, poradzili sobie z wieloma trudnymi sprawami – mówił zastępca prezydenta. – Nie można ich posądzać o panikowanie, jak to powiedziała pani inspektor sanitarna, która apelowała, by nie panikować, podczas gdy sama zorganizowała spotkanie z dyrektorami online. Jak jest taka bohaterska, dlaczego się nie spotyka twarzą w twarz z dyrektorami?

Sanepid uważa, że jeśli szkoły są małe, a dzieci dużo – wystarczy wprowadzenie nauczania na zmiany.
– W niektórych szkołach to owszem, sprawdza się, a rodzice sa to w stanie zrozumieć, że dzieci kończą lekcje nieco później – tłumaczył Mariusz Wiśniewski. – Ale w przypadku szkół średnich nie zawsze są takie możliwości ze względu właśnie na podwójne roczniki. Kadra nauczycielska też się nie rozmnoży, mamy przecież deficyt nauczycieli, zwłaszcza przedmiotów technicznych, zawodowych. W związku z tym dyrektorzy szkół średnich z automatu będą występować o nauczanie hybrydowe, bo niektóre szkoły po prostu tego wymagają.

Radny Marek Sternalski, jako przewodniczący Komisji Oświaty i Wychowania Rady Miasta Poznania, również ma sporo zastrzeżeń co do przygotowań roku szkolnego ze strony rządowej. Na przykład kwestia nauczycieli, którzy skończyli 60 lat, a jest ich całkiem sporo. Znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka, ale w zaleceniach ministerstwa nie ma ani słowa o tym, jak ich chronić.
– Miasto Poznań wyjdzie z propozycją programów szczepień przeciwko grypie dla nauczycieli – obiecał.

Inną kwestią jest nauka dzieci niepełnosprawnych i z niższą odpornością – w jaki sposób będzie się odbywała? Przecież bardzo często takie dzieci wymagają nauki indywidualnej. Jak teraz będzie wyglądała?

Takich pytań jest więcej. Ministerstwo deklaruje, że dziecko chore powinno być izolowane w specjalnym pomieszczeniu do czasu przybycia kogoś z rodziców i zabrania go. Ale co wtedy, gdy szkoła jest duża i takich dzieci jest więcej niż jedno?

Radny zwraca też uwagę, że infrastruktura szkolna i bez pandemii jest na granicy wytrzymałości, zwłaszcza tam, gdzie są podwójne roczniki. I w niektórych szkołach po prostu nie ma możliwości wprowadzenia kolejnych zmian dla uczniów.
– Jesteśmy naprawdę na maksymalnym obciążeniu w niektórych szkołach i nie ma innych możliwości nauczania – zapewniał radny. – Natomiast jest możliwość, żeby część przedmiotów, które nie wymagają pobytu w szkołach, uczyć zdalnie – trudno uczyć hybrydowo fizyki czy chemii, ale niektóre przedmioty tak i prosiliśmy, by nam umożliwić takie działanie ze względu na efektywność nauczania

Czy miastu uda porozumieć z sanepidem? Zastępca prezydenta zapowiedział, że w każdym przypadku odmowy miasto będzie wymagało na piśmie, dlaczego zgoda nie została wydana. By urzędnicy sanepidu czuli tę odpowiedzialność.
– To nie jest kwestia polityczna, wszyscy chcemy, żeby dzieci mogły się uczyć bezpiecznie – zapewnia zastępca prezydenta. – Ale do tego jest potrzebna współpraca, a nie przekazywanie tylko komunikatów przez sanepid i przez kuratorium. Bo to nie jest żadna współpraca, tak to nie powinno wyglądać.

Lilia Łada

Dodaj komentarz

avatar