Demonstracja Wolne media fot. L. Łada

Poznań: Dlaczego tak ważne są wolne media? Demonstracja na placu Wolności

Kilkaset osób protestowało dziś na placu Wolności przeciwko kneblowaniu wolnych mediów. Mieli przejść prze siedzibę TVP na ul. Serafitek, ale ostatecznie zdecydowano się na stacjonarną formę demonstracji na placu Wolności.

Jako mówczyni wystąpiła dziś Aleksandra Banasiak, bohaterka Poznańskiego Czerwca, która ponownie zapewniła o tym, że zawsze będzie wspierać walczących o wolność i stać z nimi ramię w ramię – co też nieprzerwanie robi, jak zauważył Sławomir Majdański z KOD, organizator demonstracji.

Głos zabrał też Robert Chodyła, były dziennikarz TVP, który stracił pracę, gdy do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość. Mówił o tym, że jest czego bronić, bo wciąż mamy wolne media. Dziennikarz przypomniał, że nigdy wcześniej władza nie miała całkowitej kontroli nad publicznymi mediami, bo kadencje członków KRRiT kończyły się w różnym czasie i nowa władza musiała czekać czasami dwa, a czasami nawet trzy lata, żeby zdobyć przewagę w radzie i wpływ na media publiczne. Ustawodawca celowo tak określił zasady, żeby nowa władza nie dostawała mediów na tacy zaraz po objęciu rządów.
– Ale ta nowa władza nie miała zamiaru czekać nawet tygodnia – mówił dziennikarz. – Wymyśliła ustawę, która obeszła zasady konstytucyjne i natychmiast przejęła władzę w mediach publicznych i natychmiast zaczęła je przerabiać na tubę propagandową. I co tydzień słyszeliśmy, jak dziennikarze, którzy nie zgadzali się z nową polityką władz, byli zwalniani albo odchodzili sami. Od tego czasu trwa walka z wolnymi mediami.

A po co nam wolne media?
– Gdybyśmy ich nie mieli, to czy dowiedzielibyśmy się, jakie były kulisy budowy dwóch wież w Warszawie, o nagrodach dla członków rządu, których tak dzielnie broniła premier Szydło, o lotach marszałka Kuchcińskiego i wielu innych aferach? – pytał retorycznie Rober Chodyła.

Jego zdaniem argument, że ktoś nie ogląda telewizji, więc nie interesują go jej losy, bo woli internet, jest niepoważny. W internecie przecież też pracują dziennikarze i to dzięki nim otrzymuje informacje. Tylko dzięki obiektywnym mediom, takim jak TVN, jest szansa na uczciwe i dokładne relacjonowanie na przykład wyborów. Bo żeby to było zrobione naprawdę dobrze, to musi być stacja, która ma oddziały we wszystkich województwach i którą stać na przykład na kupienie badania exit poll.

– Bez wolnych mediów, bez wolnych sądów i bez wolnego rynku nie ma demokracji. To są filary demokracji – mówiła Dominika Zenka-Podlaszewska z Rady Osiedla Strzeszyn. – Jeżeli nie będzie wolnych mediów, nie będzie wolnych sądów, to nie będzie też wolnego wolnego rynku. Tylko przyjaciele i znajomi królika będą mogli spokojnie prowadzić firmy, bo ani media, ani sady nie będą w stanie obronić nas przed rozpędzoną machiną państwową. Już teraz tylko znajomi i przyjaciele królika są obsadzani na stanowiskach państwowych. Nie liczą się kompetencje. Liczy się tylko korupcja polityczna. Bez wolnych mediów byśmy się o tym nawet nie dowiedzieli.

Wolne sądy reprezentował dziś sędzia Bartłomiej Starosta z Sądu Rejonowego Sulęcina, który przyjechał z flagami, tymi samymi, które miał ze sobą na Marszu Tysiąca Tóg w Warszawie. Miał je także w Luksemburgu 15 lipca, gdy TSUE wydał bardzo ważny wyrok w sprawie deformy sądownictwa, którą usiłuje wprowadzić w sądach “dobra zmiana”.
– Wolne sądy i wolne media są najważniejsze w demokracji – mówił. – Nie możemy mieć pełnego zaufania do polityków. Ja mam w tej chwili wszczętych pięć postępowań dyscyplinarnych przez pana Radzika. I może być tak, że za to, że się z państwem spotkałem, usłyszę kolejne zarzuty. Ale teraz ten, kto nie ma wszczętego postępowania dyscyplinarnego jest jak żołnierz bez karabinu…

Marcin Staniewski, lewicowy aktywista, podkreślił, że krytykowanie władzy, która na krytykę zasługuje, to obowiązek mediów, tak jak pokazywanie dwóch stron medalu.

– Dlatego tym, którzy pracują w pisowskich mediach, dziś chcę powiedzieć: warto być przyzwoitym – podsumował.

Na zakończenie demonstracji Sławomir Majdański pokazał jeszcze obecnym łańcuch z napisem “Blokada hejtu”, który organizatorzy chcieli powiesić na bramie TVP – i zapowiedział przerwę w protestach przynajmniej do 10 września. Dzień później Senat ma się zająć lex TVN i do tego czasu organizatorzy dają sobie chwilę oddechu na nabranie sił.

3.7 3 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze