punkt dla obywateli Ukrainy na dworcu PKP, wojewoda Michał Zieliński fot. WUW

Poznań dla Ukrainy. Punkt informacyjny na dworcu będzie czynny całą dobę!

To zwycięstwo poznańskich wolontariuszy – dzięki nim punkt przyjmujący uchodźców z Ukrainy na dworcu PKP w Poznaniu będzie czynny całą dobę. Dotąd był czynny tylko do 22.00 i ludzie przyjeżdżający później pociągiem lub autobusem nie mieli tu żadnej pomocy.

Poznański dworzec PKP nie jest – delikatnie mówiąc – przyjaznym miejscem nawet dla znających go poznaniaków. A co w takim razie mają powiedzieć uchodźcy z Ukrainy, przerażeni i zmęczeni wojną oraz długą jazdą, gdy wreszcie dotrą do Poznania i nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić, bo nie ma żadnej informacji i pomocy?

Informacja jest, ale do 22.00

W holu dworca, który akurat dość łatwo zidentyfikować, choć już nie tak łatwo się do niego dostać, znajduje się punkt informacyjny wojewody. Tylko że dotąd był czynny do godziny 22.00. Tymczasem pociągi z uchodźcami przyjeżdżają także później – z Przemyśla, na przykład, o godzinie 22.27, a wcześniej o 22.20. Punkt jest już zamknięty, nie ma tam żadnej ulotki z danymi pomocowymi, nie ma też informacji, że kawałek dalej znajduje się czynny całą dobę punkt na MTP, gdzie będą mogli odpocząć i poczekać, aż ich zawiozą do miejsca tymczasowego pobytu. Skąd ci ludzie mają wiedzieć, dokąd iść?

Na szczęście są wolontariusze, którzy na nich czekają: jadącym dalej pomogą trafić do właściwego pociągu, co na poznańskim dworcu wcale nie jest łatwe, a tym, którzy zostają, pokażą drogę do punktu na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Bo punkt jest blisko, ale jeśli ktoś nie zna Poznania, a w dodatku jest zmęczony wojną i podróżą, to za nic go nie znajdzie. Trzeba też pamiętać, że większość tych ludzi nie zna polskiego, a część w ogóle nie umie czytać alfabetu łacińskiego, bo przecież sami posługują się cyrylicą. Oznakowania na dworcu są więc dla nich czarną magią.

Uchodźców przyjmowali… wolontariusze i dziennikarze

Czy to tak powinno wyglądać? Że rządowy punkt stoi sobie zamknięty od godziny 22.00 do rana, a wolontariusze, prywatne osoby, którym nikt za to nie płaci, które to robią z potrzeby serca, odwalają pracę organizacyjną?

Tak było wczoraj, gdy o 23.40 miał przyjechać spóźniony pociąg z Przemyśla i przywieźć od 600 do 1000 osób uciekających przed wojną. Na dworcu czekali na nich wolontariusze i dziennikarze. Nie było żadnej – żadnej! – rządowej pomocy. Co by się stało z tymi nieszczęsnymi ludźmi, gdyby nie wolontariusze i dziennikarze…?

Zapytany o tę kuriozalną sytuację wojewoda wielkopolski Michał Zieliński zapewnił portal TenPoznan.pl, że punkt informacyjny na Dworcu Głównym w Poznaniu będzie działał całodobowo. O każdej porze dnia i nocy osoby uciekające przed wojną z Ukrainy będą mogły znaleźć w nim informacje i pomoc.

– Reagujemy tak szybko, jak jest to możliwe na otrzymywane sygnały, jednakże bieżąca sytuacja jest niezwykle dynamiczna i zmienia się z godziny na godzinę – mówił.

Będą mapki, ulotki i plakaty. A tablice?

Jak zapewnił wojewoda, Wielkopolski Urząd Wojewódzki dba o to, aby informacje na dworcu były dostępne powszechnie i aby były one rozwieszane w widocznych, strategicznych punktach. Zwiększana jest dystrybucja plakatów, mapek i ulotek, tak aby ułatwić poruszanie się w obrębie dworca i punktu recepcyjnego.

– W zależności od przepustowości transportu osób uciekających przed wojną z Ukrainy dostosowywane są działania i zakres osób działających przy obsłudze punktu – tłumaczył Michał Zieliński. – Zarówno punkt informacyjny, recepcyjny, jak i punkty noclegowe są stale obsługiwane przez pracowników Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, którzy są zaangażowani w koordynację i działalność punktów. Doceniam zaangażowanie pracowników urzędu i jestem im wdzięczny za ich pracę w tak trudnym czasie. Dziękuję także wszystkim wolontariuszom oraz służbom. Działając razem jesteśmy w stanie zapewnić obywatelom Ukrainy schronienie i bezpieczeństwo w naszym kraju.

Przydałyby się jednak nie tylko mapki i ulotki, ale także tablice po ukraińsku kierujące do punktu informacyjnego i na MTP. One są, ale nie wszędzie i jest ich stanowczo za mało. Trzeba pamiętać o tym, że nasz dworzec jest miejscem mocno skomplikowanym komunikacyjnie nawet dla znających go poznaniaków. Im też zdarza się błądzić. Wojna o nowy dworzec i sensowne oznakowanie starego trwa od lat – Inwestycje dla Poznania mogłyby na ten temat napisać książkę – a obecna sytuacja, z przyjazdem uchodźców, dobitniej niż cokolwiek innego pokazuje, że zmiany muszą tu zajść jak najszybciej.

A na razie trzeba wyprodukować więcej tablic, plakatów i ulotek oraz uruchomić całodobowy punkt informacyjny.