prof. Bogumiła Kaniewska fot. UAM

Poznań: Czy nowy rektor UAM będzie kobietą?

Profesor Bogumiła Kaniewska jest jedną z kandydatek na to stanowisko. Lilia Łada zapytała ją, czym różni się rektor-kobieta od rektora-mężczyzny i czy zgodzi się z opinią, że na UAM nadal panuje feudalizm…

– Na swoim zdjęciu profilowym Pani Profesor ma hasło: “Uniwersytet bliżej”. Co to znaczy?

– Hasło to należy rozumieć dwojako. Po pierwsze jako konieczność ciągłego rozwoju, dążenia do najważniejszych celów. Jesteśmy blisko nauki międzynarodowej jako Uniwersytet Europejski, ale chcemy być jeszcze bliżej – słowem, nie wolno nam ustawać w wysiłkach, by stawać się coraz lepszą uczelnią. Rozwój to postęp, nie rywalizacja – powinniśmy w każdy etapie naszego rozwoju przekraczać kolejne granice, być lepsi od samych siebie. Za moim hasłem programowym kryją się także trzy podstawowe cele, które zawsze powinny być „bliżej” – to drugi wymiar jego znaczenia. A zatem chcę , by UAM był – jak już powiedziałam – bliżej nauki światowej, ale także bliżej swych pracowników, studentów i doktorantów, lepiej rozumiejąc ich potrzeby, podnosząc kulturę organizacyjną i oferując coraz ciekawsze warunki rozwoju. Jako poznanianka czuję tez potrzebę usytuowania Uniwersytetu bliżej jego najbliższego otoczenia, czyli miasta. Chcę, by uczelnia pełniła funkcję miastotwórczą, wykorzystując swój potencjał na potrzeby miasta, ale także by stała się instytucją wzorcowo współpracującą ze swym najbliższym otoczeniem. Myślę tu przede wszystkim o wprowadzeniu strategii proklimatycznej, która z jednej strony obejmowałaby działania edukacyjne, z drugiej wprowadziła nowe standardy funkcjonowania UAM – uniwersytetu, który troszczy się o klimat nie tylko poprzez prowadzenie badań, ale także przez tworzenie wzorców, przez swoją codzienną działalność.

– Dlaczego Pani startuje? By coś zmienić czy przeciwnie – utrzymać status quo?

– Każda zmiana przynosi coś nowego, nowa jakość, nowe pomysły. Utrzymanie status quo oznaczałoby stagnację, czy wręcz cofnięcie się w świecie, który idzie do przodu. Świat nauki jest pod tym względem niezwykle dynamiczny. Dobrze jednak, jeśli zmiana nie ma charakteru bezmyślnej rewolucji pod hasłem „ja wam pokażę” – trzeba liczyć się nie tylko z własnymi wizjami, ale i z uwarunkowaniami: ludzkimi, ekonomicznymi, prawnymi. A zatem: pragnę kontynuować dzieło moich poprzedników, jednak „po swojemu”, wprowadzając zmiany tam, gdzie są one konieczne i tylko wówczas, jeśli służą rozwojowi Uniwersytetu. Do zrobienia jest naprawdę dużo: są określone potrzeby inwestycyjne, są pomysły, których nie udało się wprowadzić w życie, są wreszcie potrzeby, na które trzeba odpowiedzieć – takie jak choćby powstanie uniwersyteckiego przedszkola.

– Czym różni się rektor – kobieta od rektora mężczyzny? A może nie ma żadnej różnicy?

– Jest. Zdecydowana. Kobieta rektor różni się od mężczyzny rektora płcią! To fundamentalna różnica… Mówiąc jednak zupełnie poważnie: społeczność akademicka wybierając rektora, wybiera pomiędzy dwoma wizjami uczelni i dwoma osobowościami. Płeć nie ma tu żadnego znaczenia. Moja wizja uniwersytetu jest zdecydowanie bardziej akademicka, nie tak korporacyjna jak kontrkandydata. A pomimo to najbardziej konserwatywna część naszej społeczności uznaje mnie za osobę bardziej liberalną… Tu z pewnością działa siła stereotypu, która zakłóca obiektywny obraz rzeczywistości. Nie różnimy się na pewno w podstawowym celu, jakim jest rozwój Uniwersytetu, natomiast dojść do tego celu chcemy różnymi drogami. Jesteśmy także różnymi osobowościami, uprawiamy odmienne dziedziny nauki – mój kontrkandydat jest fizykiem, ja polonistką. No i profesor Ryszard Naskręcki jest kolejnym z całego szeregu panów ubiegających się o stanowisko rektora UAM, a ja jestem pierwszą w historii uczelni kobietą, która odważyła się na taką próbę. Może zatem czas sprawdzić w praktyce odpowiedź na to pytanie?

– O polskich uczelniach publicznych często mówi się, że to ostatni bastion feudalizmu w Polsce i miejsca, gdzie niewiele się zmienia. Mówi się też, że nie nadążają za współczesnością, kształcą studentów według standardów sprzed 20 lat i przekazują wiedzę w wielu aspektach kompletnie nie przystającą ani do dzisiejszej rzeczywistości – ani dzisiejszych potrzeb na rynku pracy. Że pracują tam głównie teoretycy, a przydałoby się więcej praktyków. Czy – biorąc pod uwagę oczywiście tylko UAM – zgodzi się Pani z tymi zarzutami?

– W Polsce na edukacji i medycynie znają się wszyscy… Żadna z tych obiegowych tez nie jest prawdziwa, przynajmniej jeśli chodzi o UAM. Kształcimy studentów nowocześnie, nasi wykładowcy to w swych dziedzinach specjaliści wysokiej klasy. Kontaktujemy się z pracodawcami i reagujemy na potrzeby rynku, ale nie jesteśmy przecież szkołą zawodową i nasz główny profil to profil ogólnoakademicki – studia inżynierskie i praktyczne stanowią tylko część naszej działalności, co nie znaczy, że i ta część nie jest ważna. Równocześnie, jak każda uczelnia w Polsce i na świecie, borykamy się z rozmaitymi problemami, wynikającymi z wielu przyczyn. Jako uczelnia państwowa podlegamy wielu rygorom, sprawiającym, że nasza oferta nie może zmieniać się tak elastycznie jak w uczelniach prywatnych – za to spełnienie złożonych wymagań gwarantuje nauczanie na najwyższym poziomie. Uczą naszych studentów także praktycy – nie tylko jako prowadzący ćwiczenia, ale także podczas praktyk zawodowych, staży, zajęć terenowych. Ich udział w kształceniu zależy od realizowanej specjalności czy od kierunku: fizyka teoretyczna nie wymaga ich tak wielu jak np. optometria, Studia nauczycielskie czy dziennikarskie wymagają większego kontaktu z praktykami i tak dalej. Zanim zatem zaczniemy ulegać tego typu opiniom, zastanówmy się, kto je wygłasza i jaki jest jego kontakt z codziennością uczelni.

– Co chciałaby Pani, by pozostało po Pani kadencji? Z czym miałaby się najbardziej kojarzyć społeczności akademickiej?

– Cóż… jeśli mi się powiedzie, będę pierwszą kobietą pełniącą funkcję rektora. Chciałabym, żeby sceptycy mówili po mojej kadencji „Baba, a jednak sobie poradziła”. Chciałabym, by społeczność akademicka kojarzyła mnie jako „dobrego rektora”. A co chcę po sobie pozostawić? Akademik na Morasku, przedszkole i żłobek akademicki, przestrzenie nauki własnej dla studentów, uniwersytecki dom seniora. W płaszczyźnie niematerialnej UAM w tej kadencji stanie się częścią Europejskiej Przestrzeni Nauki i Edukacji czyli prawdziwie europejską uczelnią, która będzie sytuować się coraz wyżej w rankingach międzynarodowych dzięki niezwykle dynamicznemu rozwojowi badań. Razem z innymi uczelniami Poznania stworzymy federację Uniwersytet Poznański. To nie marzenia, to realne plany. I z tym właśnie chciałabym się kojarzyć społeczności akademickiej: ze skutecznością działania.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze