szpital Lutycka

Poznań: Co się dzieje na SOR przy Lutyckiej? Pacjentka czekała całą noc na pomoc

62-letnia mieszkanka Poznania z bólami spowodowanymi zwyrodnieniem kręgosłupa całą noc czekała na pomoc na SOR przy Lutyckiej. Czy to brak personelu? Ale zdaniem szpitala oddział pracuje normalnie.

O sprawie napisał “Głos Wielkopolski”. Poznanianka z bólem kręgosłupa tak silnym, że wiła się z bólu i wymiotowała, trafiła na SOR w środę po południu. Przywiozło ją pogotowie. Ale pomoc dostała dopiero następnego dnia rano. Po kilku godzinach, na specjalną prośbę, ostała leki przeciwbólowe w kroplówce. Rano ją wypisano z zaleceniem brania leków przeciwbólowych i pójścia do lekarza rodzinnego po skierowanie na badanie krwi. W karcie wpisano ból, ale już nie wpisano, że był tak silny, iż doprowadził do wymiotów.

Jak zauważyła pacjentka, rano i w nocy pracował ten sam lekarz, a przez większość nocy pacjentami zajmowało się tylko dwóch ratowników medycznych. Czy to oznacza, że w szpitalu jest strajk personelu czy też po prostu brakuje ludzi do pracy?

Szpital twierdzi, że nie ma żadnych problemów z personelem, wszyscy pracują, a każdy pacjent ma zapewnioną należytą opiekę. Pacjenci po przyjęciu są dzieleni na grupy w zależności od tego, kto najszybciej potrzebuje pomocy. Każdy po badaniu dostaje opaskę w innym kolorze: czerwona oznacza konieczność pomocy ratującej życie jak najszybciej, pomarańczowa – pomoc najszybciej jak to możliwe, żółta – pomoc pilna, bo są wątpliwości co do oceny stanu, ale pacjent jest stabilny, zielona – gdy stan pacjenta jest poważny, ale może poczekać, natomiast niebieska wówczas, gdy trzeba tylko podać mu leki lub wypisać recepty.

Ten system ma usprawniać pracę i skracać czas czekania na pomoc. Jednak zawsze trzeba się liczyć z tym, że gdy jest więcej pacjentów, to otrzymanie pomocy może się trochę opóźnić,

Źródło: Głos Wielkopolski

3.3 4 votes
Oceń artykuł
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze