Rafał Grupiński, Paulina Hennig-Kloska

Poznań: Co będzie, gdy zabraknie środków z UE? Posłowie opozycji ostrzegają

Zabraknie na inwestycje, w tym tramwaj na Naramowice, ratowanie jezior wschodniej Wielkopolski i walkę z suszą w regionie. Taki będzie efekt zawetowania przez PiS budżetu unijnego – ostrzegali dziś w Poznaniu posłowie Rafał Grupiński oraz Paulina Hennig-Kloska.

Poseł Grupiński nazwał wprost zawetowania nowego budżetu UE szaleństwem. Jego zdaniem ta decyzja jest wyjątkowym aktem niesolidarności wobec społeczeństwa polskiego, ale także wobec Europy.

– Polska zyskałaby w najbliższych latach, a w tej sytuacji z powodu veta straci, w 27 mld euro z grantów i 32 mld euro z pożyczek – wylicza poseł. – I w tym układzie jeszcze 2-3 mld euro z funduszu transformacji. To ogromne pieniądze. A opowiadanie o tym, że prowizorium budżetowe przyniesie Polsce takie same pieniądze, jest absolutnie nieprawdziwe, jak wiele innych kłamstw, które teraz słyszymy. Po pierwsze te pieniądze byłyby wyłącznie na bieżące wydatki i byłoby to tylko 40 proc. w stosunku do planowanego budżetu unijnego w roku 2021.

Zdaniem posła PiS chce zablokować ramy finansowe Europy tylko po to, żeby zapewnić sobie bezkarność za wieloletnie bezprawne działania.

Posłanka Paulina Hennig-Kloska z Gniezna dodaje, że w Wielkopolsce akurat nikogo nie trzeba przekonywać, ile zawdzięczamy wsparciu Unii Europejskiej przez te wszystkie lata.
– To są wszystkie miejsca pracy, które dzięki kapitałowi zagranicznemu udało się utworzyć i dzięki którym Polacy szybciej się bogacą – mówiła posłanka. – To nowe rynki zbytu, które się dla nas otworzyły, to najlepsze europejskie uczelnie dostępne dla studentów i uczniów, żeby mogli zacząć wyrównywać poziom edukacji. No i oczywiście żywa gotówka, która trafiła do samorządów i przedsiębiorców.

Posłanka podkreśliła też, że nowe rozdanie środków unijnych ma ogromne znaczenie zwłaszcza dla Wielkopolski wschodniej.
– Chcemy dokonać transformacji energii we wschodniej Wielkopolsce – wyjaśniała. – To są setki milionów euro, 2 mld zł, które miały tu trafić między innymi na budowę infrastruktury do rozwoju przemysłu, tworzenie nowych miejsc pracy i nowych, czystych, zdrowych źródeł energii.

Taki zastrzyk finansowy pomógłby wyrwać wschodnią Wielkopolskę z pewnej stagnacji spowodowanej wyczerpywaniem się tradycyjnych źródeł energii i umożliwić dalszy rozwój regionu.
– To pieniądze, które miały trafić na walkę ze skutkami obecności przemysłu paliwowego przez 70 lat, bo po wydobyciu węgla brunatnego trzeba posprzątać – podkreśliła posłanka przypominając o wysychaniu wód podziemnych i gruntowych oraz o znikaniu jezior w tym regionie. – Bez środków europejskich tego nie zrobimy, bo większość projektów realizowanych nawet przy udziale Wód Polskich oparta jest na środkach UE. A ponieważ są to nowe inwestycje i nowe środki – bez nowego rozdania tych pieniędzy po prostu nie będzie.

Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość nie chce nawet o tym rozmawiać. Paulina Hennig-Kloska powiedziała, że kilka tygodni temu wystąpiła marszałek Sejmu Elżbiety Witek o zgodę na zwołanie posiedzenia podkomisji do spraw rozliczania wydatkowania środków europejskich, której jest przewodniczącą.
– Chodziło o to, by porozmawiać rzeczowo i merytorycznie, policzyć straty i skutki, jakie będą wynikały dla Polski z zawetowania budżetu europejskiego – mówiła posłanka. – I pani marszałek ku mojemu niezadowoleniu odmówiła nam zgody na posiedzenie podkomisji, które miało się odbyć w trybie zdalnym, a więc zapewniającym wszystkim bezpieczeństwo. To pokazuje, że PiS boi się prawdziwej, merytorycznej dyskusji na temat skutków takiej decyzji i ma dużo do ukrycia, skoro nie chce o tym szczerze rozmawiać.

Poseł Grupiński przypomniał, że ulica Święty Marcin została wyremontowana za pieniądze unijne. Na wsparcie UE czeka drugi etap budowy tramwaju na Naramowice, rozbudowa Wielkopolskiego Centrum Onkologii, rewitalizacja linii kolejowych i zakup nowego taboru kolejowego.
– Nie po to przez 50 lat walczyliśmy z ustrojem komunistycznym, żeby dzisiaj, nagle, po wejściu do wspólnej Europy ktoś nas z Unii Europejskiej wyprowadzał – podkreślił poseł. – Było kiedyś takie powiedzenie polskich powstańców: za naszą i waszą wolność”. Zdaje się, że dziś PiS ma nowe hasło” Za nasze stołki przeciwko naszej i waszej wolności”.

Poseł ostrzega, że ta sytuacja będzie niezwykle groźna dla następnych pokoleń, bo skoro dla polityków PiS ważniejsze jest dalsze niszczenie praworządności niż pieniądze na ratowanie przedsiębiorców, rolników czy służby zdrowia – to co może ich powstrzymać?

Na pewno nie Sejm, w którym nadal PiS ma większość, ale – jak zapowiedział poseł Grupiński – posłowie pracują nad zbudowaniem porozumienia opozycji parlamentarnej, by wspólnie przeciwdziałać temu, co planuje PiS. Dobrym przykładem takiej współpracy jest Senat. To także współpraca ze wszystkimi ruchami społecznymi, takimi jak Strajk Kobiet, KOD czy Obywatele RP, którzy czynnie sprzeciwiają się władzy, by współorganizować przyszłe protesty.

Posłanka Hennig-Kloska ostrzegła też przed realnym niebezpieczeństwem, że środki unijne nie będą trafiały tam, gdzie są potrzebne, ale do partyjnych oligarchów, jak jest obecnie na Węgrzech. Tego boją się unijni urzędnicy.
– Dobrze wiemy, że w Polsce takie próby już były, by konkursy na środki europejskie wygrywali głównie ludzie z otoczenia Prawa i Sprawiedliwości – mówiła posłanka. – Tak dzieje się na Węgrzech i taki proces może się rodzić w Polsce. Każdy, kto przeciwstawia się transparentności wydatkowania środków europejskich, po prostu chce te środki dzielić według własnych potrzeb, a nie według potrzeb społeczeństwa i według norm przyjętych przez UE. My musimy jako opozycja sprawić, żeby te środki trafiały równo do wszystkich przedsiębiorców i obywateli, bez względu na to, jakie mają poglądy i czy dadzą łapówkę czy nie. Nie ma na to naszej zgody.

Lilia Łada

3 3 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze