sprzątanie Sołacza
Sprzątali uczniowie, przedszkolacy, mieszkańcy i ci, którym Sołacz po prostu jest bliski. Wielkie sprzątanie trwa od piątku, a worki zebranych śmieci należy już liczyć na setki.

Z jednej strony to oczywiście wspaniale, że aż tyle miejsc udało się oczyścić. Ale z drugiej – wstyd, że w tak wielu miejscach śmieci nie brakuje. I niestety, im więcej zieleni, tym więcej odpadów, zwłaszcza tam, gdzie ta zieleń wygląda na bezpańską. A choć ogólnie Sołacz jest zadbaną dzielnicą i na ulicach na ogół śmieci sie nie widuje – to jednak jest tu bardzo wiele takich zakamarków, w których śmieci nie brakuje.

Ponad sto worków śmieci zebrano tylko z okolic schronu przy ulicy Warmińskiej, co najmniej drugie tyle pochodzi z ulicy Drzymały i jej okolic. Tu ciężko pracowali z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38, okoliczni mieszkańcy, osiedlowi radni – a i tak nie wszystko udało się zebrać. W wielu miejscach stoi woda i do niektórych śmieci nie można się dostać – zwłaszcza tych większych i cięższych. Zresztą żeby wywieźć wszystkie stare kanapy, które leżą w krzakach między ulicą Drzymały a parkiem Wodziczki – potrzebny byłby dźwig.

Ale i tak cała okolica wyraźnie zyskała na urodzie. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w kolejnych latach będzie coraz lepiej i coraz więcej śmieci będzie lądowało w koszach, a nie w krzakach.