patrol saperski fot. CSWL Poznań

Minerzy z 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu wydobyli niemiecką bombę lotniczą z dna jeziora Kierskiego i przewieźli na poligon w Biedrusku, gdzie bomba zostanie zdetonowana. Wszystko przebiegło szybko, sprawnie – i bez wybuchu.

Przypomnijmy: bombę zauważył kilka dni temu nurek trenujący w jeziorze Kierskim na wysokości Chyb. Wezwał na miejsce policję i patrol saperski, a specjaliści stwierdzili, że na dnie jeziora spoczywa bomba lotnicza z czasów drugiej wojny światowej. Określili jej typ – SD70 – i stwierdzili, że zawiera 24 kilogramy materiałów wybuchowych. Gdyby doszło do eksplozji, zostałoby zniszczone wszystko w promieniu 240 metrów…

Okazało się, że wydobycie bomby nie będzie takie łatwe. I nie chodziło tu nawet o jej rozmiar – ma ponad metr długości – co o to, że spoczywa na głębokości około 5 metrów. W takich sytuacjach niezbędni są saperzy specjalizujący się z wydobywaniu niewybuchów spod wody – a najbliżej można ich było znaleźć w… Świnoujściu. Do czasu przybycia minerów-nurków z 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu bomba musiała poczekać na dnie, a policja zabezpieczała teren, by nikt niepowołany zbytnio się do niej nie zbliżył.

Minerzy ze Świnoujścia przyjechali 12 grudnia i od razu przeprowadzili rekonesans pod wodą. Uznali, że stan bomby jest na tyle dobry, że można ją wydobyć i przetransportować na poligon, nie trzeba jej detonować w jeziorze. Dziś od rana rozpoczęli więc prace przy jej wydobyciu – a po niespełna dwóch godzinach bomba na specjalnym pontonie została przetransportowana do specjalistycznej ciężarówki patrolu saperskiego, którą przewieziono ją na poligon w Biedrusku. Tam zostanie zdetonowana w bezpieczny sposób przez saperów z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu.

Źródło: Radio Poznań