Koło Jana Ethno Port 2020 Białoruś fot. Sławek Wąchała

Poznań: Białoruś na Ethno Porcie

Trzeci, ostatni dzień festiwalu Ethno Port był też najmniej muzycznym dniem. I nie dlatego, że muzyki brakowało. Ten dzień był koncertem solidarności ze społeczeństwem białoruskim. I to walka o wolność, którą teraz prowadzą Białorusini, była najważniejsza.

– Ethno Port jest takim festiwalem, miejscem, gdzie mamy szczególny szacunek dla różnych kultur, różnorodności – mówiła Anna Hryniewiecka, dyrektor CK Zamek. – Wydaje nam się, że to święto jest właściwym miejscem, by wyrazić solidarność z tymi, którzy walczą i nasz podziw dla nich.

Grzegorz Ganowicz, przewodniczący Rady Miasta Poznania, także przyszedł wyrazić wsparcie dla Białorusinów.
– Jesteśmy pełni uznania dla Białorusinów i Białorusinek, którzy z odwagą i determinacją walczą o swoje prawa, o wolność i demokrację – mówił. – W Polsce 30 i wcześniej 40 lat temu mieliśmy już podobne doświadczenia i wiemy, czym grozi brak poszanowania dla prawa, brak wolności i brak demokracji. Wywalczyliśmy wolność i jestem przekonany, że powiedzie się to również na Białorusi, mimo że przerażenie budzi to, czym władze w Mińsku się posługują: agresją i przemocą wobec demonstrujących pokojowo Białorusinów. To jest narzędzie, z którego w wolnym świecie nie wolno korzystać. Jestem przekonany, że tak jak w innych miejscach, jak w Polsce – Białoruś zwycięży.

Podczas tego nietypowego koncertu usłyszeliśmy więc równie nietypowy, jak na Ethno Port, zestaw utworów. Białoruscy (Nasta Niakrasava oraz duet akordeonowy Vorsoba/Porakh) i polscy (Koło Jana) artyści wykonali utwory i pieśni towarzyszące protestom, w tym białoruską wersję „Murów”.

Były też jednak i utwory “ethno”, bo przed Białorusinami wystąpiło Koło Jana, a sama Nasta Niakrasawa to białoruska wokalistka i badaczka kultur ludowych jest obdarzona wspaniałym głosem, którym fascynująco operuje oddając niuanse białoruskich pieśni ludowych. Jej wykonania tradycyjnych pieśni a capella zachwycają, a sposób, w jaki posługuje się głosem, można tylko podziwiać – zwłaszcza że w jego odbiorze nie przeszkadza żaden instrument… Warto dodać, że jest też profesjonalistką także w dziedzinie tej bardziej poważnej muzyki – ukończyła dyrygenturę chóralną i historię sztuki w mińsku, a także muzykologię na Uniwersytecie Warszawskim.

Vorsoba/Porakh to z kolei przeciwległy biegun muzyki – dwaj wytrawni akordeoniści, Alaksandr Porakh i Aleksey Vorsoba, poszukują nowych brzmień improwizując dialog na scenie. Można się tu doszukać odległych ech muzyki etnicznej, ale zdecydowanie większą siłę przyciągania dla obu muzyków ma współczesność i muzyka elektroniczna. Na scenie przede wszystkim zadziwia ich maestria i to, co potrafią wydobyć z akordeonu, instrumentu, w gruncie rzeczy, dość tradycyjnego.

Ten koncert zakończył nietypową, pandemiczną odsłonę tegorocznego Ethno Portu. Trzymajmy kciuki za to, by w przyszłym roku odbył się już tak jak zawsze: bez ograniczeń, na trawie, z tańcami pod sceną i z kolorowymi tłumami przewalającymi się przez zamek i jego dziedzińce w oczekiwaniu na kolejny koncert, spotkanie czy film.

Lilia Łada

Dodaj komentarz

avatar