Wrocławska

Poznań: Awantura w klubie. Interweniowała policja

W nocy z 6 na 7 sierpnia, około godziny 2.30 nad ranem, policjanci zostali wezwani do jednego z klubów z prośbą o interwencję. I to jedyny fragment tej historii, który jest taki sam u wszystkich opowiadających.

Dzwoniący twierdził, że bawił się z grupą znajomych w klubie “JaKubek”, ale najwyraźniej nie spodobali się innym gościom lokalu, bo zaczęli ich zaczepiać. Od słowa do słowa – a wszyscy uczestnicy zdarzenia byli pod wpływem alkoholu – doszło do przepychanki między obiema grupami, a zgłaszający twierdził, że jeden z mężczyzn go uderzył.

Została wezwana policja i – jak twierdzi uczestnik zajścia, który ją wezwał – nic w tej sprawie nie zrobiła. Patrol, który przyjechał, nie zainteresował się agresją i napaścią na niego i jego przyjaciół, tylko spisał dane uczestników zajścia, w tym tych atakowanych i pouczył, że mogą przyjść złożyć skargę na komisariat. Po czym wyszedł, kompletnie nie interesując się, czy – jak twierdzi nasz Użytkownik – bójka będzie trwała dalej czy też nie. Jego zdaniem to nieprofesjonalne i niepoważne zachowanie policjantów, którzy przecież po to są, by własnie reagować w takich sytuacjach.
– A gdyby doszło do poważnego pobicia, bo policja nic w tej sprawie nie zrobiła? – pyta nasz Użytkownik.

Jednak zdaniem policji sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Zgadza się jedynie lokal, dzień i godzina wezwania. I awantura.
– Funkcjonariusze otrzymali informację o pobitym mężczyźnie w klubie z prośbą o interwencję – wyjaśnia Iwona Liszczyńska z biura prasowego wielkopolskiej policji. – Gdy dotarli na miejsce, zastali tam dwie grupy mężczyzn, wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Uderzony stwierdził, że grupa trzech mężczyzn go zaczepiała, a jeden z nich go uderzył. Wszyscy zostali wylegitymowani.

Jednak tu zeznania obu grup okazały się już sprzeczne: wylegitymowani twierdzili, że było dokładnie odwrotnie, że to oni siedzieli sobie spokojnie przy stoliku, ale byli zaczepiani i prowokowani.

Funkcjonariusze wylegitymowali więc pozostałych uczestników zajścia i pouczyli ich, że każdy z nich, jeśli zechce, może się zgłosić na komisariat, złożyć zeznanie i skargę – ale dopiero gdy wytrzeźwieje. Ten warunek jest niezbędny, jako że alkohol mocno wpływa na percepcję, nie mówiąc już o zdolności zapamiętywania i odczytywania intencji otoczenia, zwłaszcza gdy otoczenie również jest pod wpływem alkoholu.

– Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, które tak właśnie wyglądają – tłumaczy Iwona Liszczyńska. – To oczywiste, że zgłaszający musi być trzeźwy. I policjanci zachowali się tu zgodnie z przepisami informując o tym uczestników zajścia. A ponieważ policja dysponuje danymi wszystkich uczestników zajścia, będzie mogła podjąć stosowne kroki, gdy któryś z nich zgłosi się ze skargą na komisariat.

el

Dodaj komentarz

avatar