Arena fot. PIM

Poznań: Arena zostanie zamknięta. Co z uchodźcami?

Uchodźcy z Ukrainy mogą przebywać w Arenie jeszcze tylko do końca miesiąca. Urzędnicy wojewody poinformowali ich o tym przez megafon 21 kwietnia. Uchodźcy byli przerażeni. „Ale dokąd znowu mamy iść” – pytali.

Od początku było wiadomo, że Arena jest miejscem tymczasowym – w obiekcie w tym roku ma się przecież zacząć generalny remont. Ale umowa między MTP i wojewodą opiewała do końca czerwca, więc wydawało się, że właśnie do tego czasu będą w niej przebywać uchodźcy. Większość z nich wolałaby zostać w Poznaniu. Tymczasem wojewoda podjął decyzję, że z końcem kwietnia uchodźcy z Areny mają być przeniesieni do innych ośrodków i to niekoniecznie w Poznaniu.

Jak wyjaśnił „Gazecie Wyborczej” Tomasz Małyszka z urzędu wojewódzkiego, uchodźcy trafią do bardziej kameralnych ośrodków, gdzie będzie im wygodniej. Zdaniem urzędników wojewody w mniejszych środowiskach łatwiej im się też będzie zasymilować. Urząd dysponuje wieloma wolnymi miejscami, ale głównie poza Poznaniem. Obecnie 2 000 jest wolnych, z tego 400 na terenie powiatu poznańskiego, a przeniesionych ma zostać 550 osób. Przeniesienie uchodźców pozwoli nieco odciążyć Poznań, w którym miejsc już zaczyna brakować.

Jednak mimo racjonalnych powodów komunikat wzbudził przerażenie wśród uchodźców. Ludziom udało się tu zbudować namiastkę normalności, oswoić z otoczeniem – a teraz znów muszą się gdzieś przeprowadzić i od początku nawiązywać relacje z nowymi ludźmi, odnajdywać się w nowym otoczeniu. Dla wielu z nich po wojennych przeżyciach to bardzo trudne zadanie. Wielu spośród nich nie ma pieniędzy i w ogóle nie wyjechałoby za granicę, gdyby nie wojna, a teraz za granicą nie umieją się odnaleźć.

Sporo innych zaczęło szkolenia czy pracę w Poznaniu i też nie chcieliby opuszczać tego miasta. „Gazeta Wyborcza” opisuje historię 40-letniego Serhija, programistę, który na razie jeszcze się szkoli, ale w przyszłości chciałby pracować właśnie w Poznaniu. Mężczyzna zwraca też uwagę, że wielu z nich chce być blisko dworca, skąd kursują pociągi nad granicę – bo mają nadzieję, że już wkrótce będą mogli wrócić na Ukrainę.

Jako pierwsze do przenosin mają się zgłaszać matki z dziećmi do lat trzech i osoby niepełnosprawne. Dla każdej z nich będzie poszukiwane miejsce uwzględniające także podjętą pracę czy przedszkole dla dzieci.