Poznań: Afera mieszkaniowa – notariusz i doradca finansowy z wyrokami

14 lat więzienia dla notariusz Violetty D. i 12,5 dla doradcy finansowego Mariusza T. Poza nimi jeszcze 35 skazanych osób i gigantyczne kary finansowe. W poznańskim sądzie zapadł wyrok w sprawie afery mieszkaniowej.

Sprawę od 2010 roku opisywał “Głos Wielkopolski”. Chodziło o oszustwa i wyłudzenia nieruchomości na ogromną skalę – główni autorzy procederu, notariusz i doradca finansowy, oferowali pożyczki pod zabezpieczenie mieszkań. Jednak umowy były tak sformułowane, że mieszkania były bardzo szybko przejmowane przez udzielających pożyczki. Na swoje ofiary wybierali sobie głównie osoby starsze, które nie czytały dokładnie umowy i wierzyły, gdy notariusz mówiła im, że pewne klauzule to tylko formalność.

Proceder trwał całe lata, dopóki prokuratura nie połączyła wątków z kilku różnych spraw w jedną całość i nie postawiła zarzutów oskarżonym. Akt oskarżenia przeciwko 40 osobom trafił do sądu w 2014 roku – dziś zapadł wyrok. Surowy wyrok.

Notariusz Violetta D. usłyszała 165 zarzutów i została skazana na 14 lat więzienia. Oprócz tego ma zapłacić grzywnę w wysokości 480 tysięcy złotych oraz poniesienie kosztów procesu w wysokości 96 tysięcy złotych. Ma też 10-letni zakaz wykonywania zawodu.

Doradca finansowy Mariusz T., usłyszał 151 zarzutów i został skazany na 12,5 roku więzienia,10-letni zakaz pełnienia funkcji związanych z doradztwem i finansami oraz obowiązek naprawienia szkody wobec niektórych ofiar. musi także zapłacić grzywnę oraz ponieść koszty procesu w takiej samej wysokości jak notariusz.

Oboje mają trafić do więzienia od razu i tam czekać na rozprawę apelacyjna. Sędzia uznał, że gdyby pozostali na wolności, mogliby utrudniać postępowanie.

To najwyższe kary w tym procesie, ale łącznie zostało skazanych 35 osób: doradcy finansowi, paserzy kupujący wyłudzone nieruchomości oraz „słupy”, czyli osoby, z których tożsamości korzystano przepisując na nie mieszkania, a także żona i ojciec Mariusza T., którzy usłyszeli wyroki w zawieszeniu. Samo ogłaszanie wyroku trwało trzy godziny, przy czym sędzia skorzystał z prawa zezwalającego mu, by nie odczytywał wszystkich zarzutów.

W rozwiązaniu tej skomplikowanej sprawy bardzo pomogły zeznania dwóch współpracowników Mariusza T.: Dariusza K. oraz Jerzego M., którzy zdecydowali się współpracować z policję. Oni będą mieli odrębny proces.

Wyrok nie jest prawomocny i zapewne zostanie zaskarżony przez głównych oskarżonych.

el

1
Dodaj komentarz

avatar
Andre
Andre

Dobrze hienom