Poznań: 600 mln zł mniej w budżecie. Co z inwestycjami?

Stare Miasto Poznań fot. Sławek Wąchała

Nie pandemia, nie wojna i nie problem uchodźczy są głównymi przyczynami problemów finansowych samorządów – uważa Piotr Husejko, skarbnik miasta Poznania. Powodem jest Polski Ład, który obniżył podatek PIT i gigantyczna inflacja.

Jak przypomina bankier.pl, Polski Ład obniżył PIT z 17 do 12 proc., co sprawiło, że samorządy otrzymujące część tego podatku płaconego przez swoich obywateli dostają mniej pieniędzy. Do tego dochodzi jeszcze duża i galopująca inflacja. Wszystko razem sprawia, że samorządy mają duże problemy finansowe. Bo dochody spadają, a wydatki rosną, i to gwałtownie.

Piotr Husejko podkreślił, że problem uchodźców kiedyś się skończy, natomiast problem obniżonych dochodów samorządów nie zniknie, bo wynika z systemu podatkowego, więc będzie się powtarzał co roku. Problemem jest zresztą nie tylko jakość zmian wprowadzonych przez Polski Ład, ale też ich ilość – jeszcze nigdy dotąd nie wprowadzono do prawa podatkowego tak wielu zmian w tak krótkim czasie. To rodzi ogromną niepewność finansową.

Z pierwszymi zmianami mieliśmy do czynienia w 2006 roku, kiedy obniżono podatki dochodowe z trzyletnim vacatio legis. W 2009 roku były więc już dwie stawki PIT, 18 i 32 proc., zamiast trzech, które obowiązywały wcześniej: 19, 30 i 40 proc. Wzrosła też kwota wolna od podatku. To były duże zmiany, ale później przez całe 10 lat nie wprowadzano znaczących zmian aż do 2019 roku, czyli piątki Kaczyńskiego, bo dwa z nich dotyczyły właśnie podatku od osób fizycznych: zwolnienie z podatków pracowników do 26. roku życia oraz obniżenie PIT-u pracowniczego z 18 proc. do 17 proc. Wzrósł także koszt uzyskania przychodu.

Kolejne zmiany przyniósł w roku 2021 Polski Ład, a w lipcu 2022 roku wejdzie w życie jego korekta, dzięki której próg podatkowy zostanie obniżony do 12 proc. Te zmiany oznaczają kolejny spadek dochodów dla samorządów – w przypadku Poznania będzie to kwota od 500 do 600 mln zł. To znacznie więcej niż koszt pandemii czy przyjęcia uchodźców, jak zapewnia Piotr Husejko. A przecież już z powodu styczniowych zmian miasto straciło prawie 260 mln zł. I tylko połowę z tego ma pokryć rekompensata rządu.

Przychody miasta w 2022 roku mają wynieść niespełna 4,5 mld zł. Wydatki – 5,3 mld zł. Sytuacje jeszcze pogarsza inflacja, bo nie została doszacowana przez rząd. Według prognoz NBP miała wynosić 3,3 proc., a wynosi co najmniej 12,4 proc,. i będzie jeszcze rosła. W związku z tym rekompensata, którą samorządy dostają od rządu, jest niższa o przynajmniej 10 pkt proc. – bo o tyle inflacja jest wyższa niż prognozy rządu. Oczywiście wszystko to zostanie przeliczone i uzupełnione – ale za dwa lata. A pieniądze na bieżące potrzeby są za małe już teraz.

W dodatku ekonomiści nie mają wątpliwości, że ceny nadal będą rosły, tak samo jak opłaty za media. A to duża część miejskiego budżetu. Wzrost cen energii o 70 proc. mocno uderzył miasto po kieszeni, choć dzięki metodzie dokonywania grupowych zakupów to i tak mniejszy wzrost niż byłby, gdyby każda miejska jednostka kupowała prąd oddzielnie.

Władze Poznania postawiły sobie za priorytet, by najważniejsze inwestycje były kontynuowane, zwłaszcza te ze wsparciem unijnym, by tego wsparcia nie utracić. Ale koszty tych inwestycji stale idą w górę i unijne wsparcie nie oznacza już tyle, co w czasie zawierania umowy o jego otrzymanie. Tu powodem jest między innymi wzrost cen robocizny i materiałów w branży budowlanej. Władze miasta muszą więc dwoić się i troić, by znaleźć brakujące środki na załatanie budżetów inwestycji. A tylko w kwietniu te koszty wzrosły o 11 proc., choć problem był poważny już przed wybuchem wojny na Ukrainie.

Jak poinformował Piotr Husejko, kwoty oferowane w przetargach są regularnie wyższe od 40 do nawet 80 proc. niż pieniądze, które miasto chce przeznaczyć na daną inwestycję. Wojna tylko pogorszyła już i tak trudną sytuację.