Posłanka Emilewicz o Torwarze: „To dobrze zorganizowane miejsce”. Burza w internecie

Odsłonięcie tablicy przy Skwerze imienia Lecha i Marii Kaczyńskich w Poznaniu Jadwiga Emilewicz fot. Sławek Wąchała

Opinia posłanki Jadwigi Emilewicz o punkcie przyjmowania uchodźców na warszawskim Torwarze wywołała burzę w internecie. Bo według wolontariuszy i tych, którzy odwiedzili to miejsce, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. „Dlaczego pani znów kłamie?” – pytają internauci.

Sprawa organizacji pracy na Torwarze od kilku dni budzi ogromne emocje. Wolontariusze twierdzą, że jedyne, co zrobił wojewoda, to dostarczył łóżka i udostępnił pomieszczenie. Całą resztę organizują wolontariusze i warszawiacy, którzy dowożą jedzenie, ubrania, buty i środki czystości. Jednak to nie wystarcza, zwłaszcza że mamy przecież pandemię koronawirusa – uchodźcy powinni mieć zapewnione maseczki, środki dezynfekcyjne, w strefie gastro oraz wszystkich innych mieć zagwarantowaną odpowiednią odległość, bo inaczej rozhula się covid. Już są pierwsze przypadki.

Brakuje także leków, a przecież są takie, jak insulina, które trzeba podać natychmiast, brakuje lodówek, więc nie ma jak przechowywać jedzenia, wyliczali wolontariusze w materiale TVN. A gdy Joanna Niewczas, koordynatorka wolontariuszy na Torwarze, poprosiła wojewodę o pieniądze, by móc kupić choćby tę insulinę – na hali było dziecko, które nie dostało jej już od czterech dni – to usłyszała, że ma wystawić skarbonkę. Innej wolontariuszce, Marii Kordalewskiej, wojewoda zakazał wstępu do hali za krytyczne wypowiedzi.

Tymczasem zdaniem Jadwigi Emilewicz, która 10 marca specjalnie wybrała się na Torwar po alarmujących wieściach w mediach – nic takiego nie ma tam miejsca.
„To dobrze zorganizowane miejsce. Jest mnóstwo jedzenia. Ciepłego i suchego prowiantu. Ludzie z miasta wciąż dostarczają zaopatrzenie. Terytorialsi pilnują porządku, wolontariusze panują nad punktem przyjęć, strefą gastro. W bawialniach szaleją dzieciaki” – napisała. Ale co ciekawe, nie zamieściła żadnego zdjęcia ze swojej wizyty.

Wpis posłanki wywołał burzę wśród internautów – ale także wśród posłów, zwłaszcza tych, którzy także byli na Torwarze.
„Byłem z Katarzyną Lubnauer na Torwarze dwa dni temu i rozmawiałem z wolontariuszami i mam tylko jedno pytanie – czy Pani się ktoś na konto włamał?” – napisał poseł Dariusz Joński z PO. Poseł na swoim profilu udostępnił też pismo koordynatorki wolontariuszy z Torwaru.

Internauci wprost oskarżają Jadwigę Emilewicz o kłamstwo. Komentarze pojawiają się nie tylko pod tym konkretnym wpisem, ale także innymi informacjami zamieszczanymi przez nią w mediach społecznościowych. „Robi pani putinowski przekaz, że na Torwarze jest pięknie” – napisał jeden z internautów. – Nie jest”.

Źródło: gazeta.pl