Poseł Sterczewski o cięciach kursów tramwajów w Poznaniu: „taka decyzja to przepis na chaos komunikacyjny”

Franciszek Sterczewski fot. Sławek Wąchała

Zarząd Transportu Miejskiego poinformował o cięciach kursów w tzw. „międzyszczycie” komunikacyjnym. Zmiany mają obowiązywać do odwołania. Poseł Franciszek Sterczewski jest zdania, że to przepis na chaos komunikacyjny – i zapowiedział interwencję.

ZTM poinformował o ograniczeniach kursów 20 stycznia i tłumaczył je feriami, z powodu których frekwencja w miejskiej komunikacji jest mniejsza, a także koniecznością cięcia kosztów komunikacji publicznej, bo bardzo podrożała. W przypadku autobusów dochodzi jeszcze kwestia braku kierowców, którzy nie bardzo chcą pracować w miejskiej komunikacji. Co jednak ciekawe, wprowadzone rzadsze kursowanie autobusów i tramwajów między godzinami 9.00 a 13.30 ma obowiązywać nie tylko w czasie ferii – ale do odwołania.

„To jest po prostu skandal”

To duży problem dla tych poznaniaków, którzy na ferie nie wyjeżdżają, no i dla studentów, którzy nie mają ferii, tylko sesję egzaminacyjną.

„W sytuacji gdy już teraz tramwaje są przepełnione, w połączeniu z masą zmian spowodowanych remontami, taka decyzja to przepis na chaos komunikacyjny i utrudnienie życia tysięcy poznaniaków i poznanianek” – napisał na swoim profilu na FB poseł Franciszek Sterczewski. I zapowiedział interwencję w tej sprawie, a podczas konferencji prasowej zorganizowanej 23 stycznia na Dworcu Zachodnim nazwał wprowadzenie takiego rozwiązania skandalem.

– To jest bardzo poważny problem, to jest po prostu skandal – mówił poseł. – To jest sytuacja, w której poznaniacy płacą za jedną z najdroższych komunikacji w Polsce, mamy jedne z najdroższych biletów i sieciówek, a oferta jest ograniczana. Zarząd Transportu Miejskiego ogłosił, że te cięcia mają być do odwołania, a więc my z tego miejsca apelujemy, aby z nich jak najszybciej zrezygnować. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że tłem tej decyzji są wysokie ceny energii oraz przede wszystkim problemy ze znalezieniem motorniczych i kierowców MPK. Ale naszym zdaniem, jeżeli MPK nie będzie jeździło, to nie będzie zarabiało. MPK nie jest fundacją, tylko przedsiębiorstwem, a zatem im więcej będzie jeździło, im więcej poznanianek i poznaniaków będzie mogło przesiąść się z samochodów do komunikacji miejskiej, tym więcej MPK będzie zarabiać i będą wynagrodzenia dla motorniczych i kierowców.

Mniej na tabor, więcej na pensje dla kierowców

Poseł zwrócił też uwagę, że może warto się zastanowić, czy skoro mamy sytuację kryzysową, to należałoby zmienić struktury wydatków na miejską komunikację. Konkretnie rzecz biorąc – mniej inwestować w tabor, który jest drogi i mniej opłacalny w dłuższej perspektywie czasowej, jak autobusy elektryczne, a więcej w tabor hybrydowy, który jest tańszy.

Poseł przypomniał też, że rolą samorządu jest także inwestowanie w ludzi – a nie, na przykład, w betonowe inwestycje. Dlatego wspiera protest pracowników urzędu miasta, bo 700 zł podwyżki to nie jest dużo w obecnych czasach kryzysu i drożyzny. Kierowcy i motorniczy powinni jego zdaniem zarabiać 5 tys. zł na rękę, bo w dobie inflacji to nie są wygórowane oczekiwania.
– Poza tym jeżeli padają argumenty, że brakuje pieniędzy, że jest trudny czas i tak dalej, to ja jestem przekonany, że jeśli w Poznaniu znajdują się pieniądze na wynagrodzenia dla prezesów wielu spółek po pół miliona złotych rocznie, to jestem święcie przekonany, że znajdą się pieniądze na wynagrodzenia dla kierowców i motorniczych MPK – podsumował. – Nie może być tak, że kierowcy i motorniczowie zarabiają mniej niż osoby pracujące na kasie w dyskoncie. To jest po prostu skandal.

Poseł przypomniał też, że w ubiegłym roku prezydent Jacek Jaśkowiak publicznie zapowiedział, że cięć kursów autobusów i tramwajów w Poznaniu nie będzie.
– A więc z tego miejsca gorąco apelujemy, żeby prezydent dotrzymał słowa i wycofał się z tych cięć – podsumował poseł.

Dla studentów i uczniów sytuacja jest dramatyczna

Aleksandra Sroka z Fundacji Varia Posnania i Adam Nowak z Ostrej Zieleni, przedstawiciele uczniów i studentów, także zaapelowali do prezydenta Jacka Jaśkowiaka o wycofanie się z cięcia kursów, bo ich zdaniem to się skończy wykluczeniem komunikacyjnym: już teraz studenci i uczniowie zmagają się z wypadającymi kursami, sytuacja jest dramatyczna, a do tego dochodzą jeszcze skutki remontu Pestki.

– Nie rozumiemy, dlaczego miasto Poznań tymi cięciami tramwajów, których już nie zostało dużo, bo centrum jest remontowane, dopuszcza do wykluczenia komunikacyjnego, dojazdów do pracy i szkół – mówiła Aleksandra Sroka. I jako przedstawicielka fundacji zrzeszającej uczniów i studentów zwróciła uwagę, że uczniowie w tym roku raczej rzadko będą wyjeżdżać na ferie z powodów ekonomicznych. Rzadsza komunikacja utrudni im ciekawe spędzenie czasu w mieście. Z kolei Adam Nowak dodał, że studenci w tym czasie mają sesję – im z kolei cięcia kursów mogą uniemożliwić dotarcie na czas na egzamin.

Poseł Sterczewski z kolei podkreślił, że w ogóle należałoby skończyć z podziałem na rozkład jazdy wakacyjny, feryjny i normalny, bo już dawno minęły te czasy, kiedy wszyscy w jednym terminie jeździli na urlopy i wakacje. Poza tym, nawet jeśli nadal więcej osób wyjeżdża na wypoczynek latem, to przecież w tym czasie przyjeżdżają do miasta turyści i oni też powinni mieć do dyspozycji komunikację publiczną.

– Nie może być tak, że poznaniacy i poznanianki są karani pogorszeniem oferty transportowej z powodu kłopotów finansowych miasta – podsumował poseł. – One nie mogą być przerzucane na mieszkańców.

Podziel się:

Ostatnio dodane: