Poseł chce powołania Instytutu Rodziny i Demografii. Żeby było więcej dzieci

Poseł PIS Bartłomiej Wróblewski fot. Sławek Wąchała

Poseł Bartłomiej Wróblewski uważa, że najwyższy czas, aby powołać Polski Instytut Rodziny i Demografii, bo Polaków ubywa. „Bez twardych badań jesteśmy skazani na intuicję” – napisał na Twitterze. Wpis wywołał oburzenie opozycji.

Poseł odniósł się do danych ze spisu powszechnego opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny. Wynika z nich, że w 2021 roku Polska liczyła 38 036 118 obywateli. To spadek aż o 1,2 proc. w porównaniu z 2011 r. Zdaniem posła trzeba powołać instytut, by walczyć ze spadkiem ludności, bo skuteczna polityka demograficzna wymaga twardych danych.
„Bez twardych badań jesteśmy skazani na intuicję, a to słaba podstawa do wydawania milionów czy miliardów” – napisał.

Te słowa wywołały powszechną konsternację dziennikarzy i polityków opozycji – czemu trudno się dziwić. Właśnie przedstawiciel partii rządzącej Polską od 7 lat i reklamującej się jako partia najbardziej prorodzinna przyznał, że w obszarze polityki demograficznej partia jest skazana na intuicję.

Przypomnijmy, że to właśnie poseł Wróblewski przewodniczył grupie posłów, która złożyła wniosek do trybunału Konstytucyjnego o zaostrzenie przepisów aborcyjnych, co także wytknęli posłowi komentujący. Bo zakaz aborcji przy braku wystarczającej pomocy dla chorych dzieci, tak medycznej, jak finansowej, jest jednym z powodów spadającej dzietności w Polsce. „Najsurowsze prawo aborcyjne w Europie” – jak podkreśliła posłanka Katarzyna Kotula

Wśród pozostałych powodów komentujący wyliczali, jak podaje WP, brak mieszkań i polityki mieszkaniowej, niskie pensje, brak stabilizacji w kraju, a także likwidację państwowego programu finansowania zapłodnienia metodą in vitro. Programy socjalne, na które tak chętnie powołuje się PiS, najwyraźniej nie są skuteczne, skoro dzietność nie rośnie, a fundowanie krajowi kolejnej instytucji za grube miliony da dokładnie taki sam efekt jak programy socjalne – czyli żaden.

Dyskutujący zwracali uwagę, że wszystkie niezbędne dane o demografii już są zbierane i są dostępne, nie trzeba do tego oddzielnego instytutu – trzeba jednak wiedzieć, gdzie ich szukać.

Posłanka Beata Maciejewska z Nowej Lewicy napisała, że ludzie nie będą decydować się na dzieci, skoro brakuje im pieniędzy na utrzymanie ich samych. A kobiety po wyroku TK boją się zachodzić w ciążę.
„Trzeba się bardzo starać, by nie dostrzegać, gdzie leży problem. W was” – podsumowała.

„Zalegalizować aborcję, budować mieszkania, zamiast z UE walczyć ze smogiem i drożyzną oraz zapewnić godną pracę, by młodzi ludzie nie musieli emigrować” – napisał z kolei poseł Franciszek Sterczewski w KO. – „Jeśli to będą rekomendacje Instytutu Rodziny i Demografii, to masz moje pełne poparcie”.