Ponad milion osób może stracić pracę z powodu pandemii

Tak wynika z szacunków Krajowej Izby Gospodarczej, do których dotarła „Rzeczpospolita”. To co prawda wariant pesymistyczny – w optymistycznym jest połowa tej liczby – jednak nawet połowa jest mocno niepokojąca.

Krajowa Izba Gospodarcza szacuje, że wariant pesymistyczny może się przydarzyć, jeśli PKB w tym roku spadnie o 5 proc. Wariant optymistyczny – gdy spadek nie przekroczy 1 proc. By nie ziściła się najgorsza wersja, państwo powinno podjąć środki zaradcze, twierdzi “Rzeczpospolita”. Czyli pomóc firmom.

A pomoc jest potrzebna już dziś, nie po pandemii. Wtedy w wielu branżach w najmniejszych firmach nie będzie już czego ratować. Sektor turystyczny i przewozy pasażerskie już odczuwają skutki pandemii, a firmy wręczają wypowiedzenia pierwszym pracownikom. Przede wszystkim kierowcom, bo oni już od dłuższego czasu nie mają co robić. Wszystkie zamówienia wyjazdów czy to biznesowych, czy turystycznych są anulowane.

Kłopoty ma branża hotelarska – a ona zatrudnia 120 tys. osób. Jak szacuje Ireneusz Węgłowski, prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, branża potrzebuje od 4,3 do 4,5 mld zł, żeby przetrwać, i to w ciągu pół roku. A może być gorzej, bo sytuacja zmienia się z dnia na dzień.

Kłopoty mają biura podróży, branża gastronomiczna, zaczynają się kłopoty producentów żywności. I tak jak producenci warzyw czy mięsa jeszcze przetrwają miesiąc czy dwa, tak producenci mleka wymagają pomocy natychmiast.

Straty zaczyna liczyć branża samochodowa. Pozamykane fabryki i zawieszona produkcja sprawiły, że i w tej branży kłopoty już dają się we znaki, a Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego ostrzegł, że rządowa tarcza osłonowa jest niewystarczająca i wyklucza z pomocy wiele firm. Szacują wytrzymałość branży na cztery do sześciu tygodni. Potem zaczną się zwolnienia.

Rzeczpospolita, el

Dodaj komentarz

avatar