Półtorej doby czekali krewni na informację o śmierci Pauliny! Dlaczego tak długo?

Policja fot. ilustracyjne Sławek Wąchała

Rodzina Pauliny, która została zamordowana na Malcie 2 stycznia, została o tym oficjalnie poinformowana dopiero 3 stycznia po południu. Wcześniej o śmierci krewnej dowiedziała się z mediów. Dlaczego tak długo trwało przekazanie informacji?

Przypomnijmy: Paulina pochodząca z Niedźwiedzia w powiecie ostrzeszowskim od 2018 roku mieszkała i pracowała na Malcie. 2 stycznia rano wybrała się do parku – i tam napadł ją 20-letni mężczyzna, zgwałcił i zabił. Policja już go zatrzymała, przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Nie znał wcześniej swojej ofiary.

Maria Dembska, matka Pauliny, dowiedziała się o śmierci swojego dziecka od drugiej córki, Darii, która mieszka we Włoszech i przeczytała w mediach internetowych o zabójstwie siostry. Natychmiast, jeszcze tej samej nocy, zadzwoniła do matki. Jednak oficjalne przekazanie informacji o śmierci Pauliny przez funkcjonariuszy policji nastąpiło dopiero 3 stycznia, po południu, czyli półtorej doby po zabójstwie, gdy już wszystko ze szczegółami zdążyły opisać polskie i maltańskie media. Obie kobiety nie rozumieją, dlaczego media dowiedziały się o śmierci bliskiej im osoby szybciej niż one same i mają o to spory żal do maltańskiej policji.

Okazuje się, że powodem są procedury obowiązujące w przypadku śmierci obcokrajowców, jak dowiedział się portal MaltaToday, który również zainteresował się tym opóźnieniem. Zgodnie z nimi policja najpierw sprawdza, czy zmarła osoba nie miała krewnych na miejscu, na Malcie, a jeśli nie, to powiadamia o jej zgonie ambasadę. I to ambasada przekazuje dalej informację rodzinie. Tak też było w przypadku Pauliny, która nie miała krewnych na wyspie.

Przed powstaniem internetu nie było to jakimś problemem, bo i tak informacja zdążyła dojść do krewnych, zanim ukazała się w gazetach. Ale teraz, gdy od powstania informacji do jej opublikowania mijają już nie doby, a godziny, media internetowe wyprzedzają procedury ustalone jeszcze dla tradycyjnych środków przekazu. Może służby dyplomatyczne powinny pomyśleć o zmianach uwzględniających internet, żeby rodziny o śmierci bliskich nie dowiadywały się z mediów…?

Źródło: Fakt