premier M. Morawiecki i polska reprezentacja w Opalenicy fot. KPRM

Polska-Islandia: wymęczony remis

90 minut widowiska średniej jakości zafundowali nam dziś w Poznaniu zawodnicy polskiej reprezentacji, remisując z Islandią 2:2. Trzymajmy kciuki, żeby na Euro 2020 poszło im lepiej.

Polska zaczęła atakiem z własnej połowy – ale straciła piłkę po niecelnym podaniu. W 5. minucie zaatakowali Islandczycy, ale nie zagrozili polskiej bramce – Szczęsny złapał piłkę.

W 12. minucie piękna akcja Polaków: Zieliński precyzyjnie podał do Frankowskiego, ten trochę za lekko przekazał piłkę Lewandowskiemu, ale gdy ostatecznie piłka trafiła do Modera, ten pięknym strzałem pod ostrym kątem trafił wprost w Runarssona. Gola nie było, ale Islandczycy się zaniepokoili i w 19. minucie wyszli z kontratakiem. Bjarnason przejął piłkę od Modera i strzelił – na szczęście obok bramki Szczęsnego.

Niestety, już w 24. minucie Islandczykom udało się pokonać polskiego bramkarza. Strzelał Gudmundsson i choć na początku wydawało się, że gol nie zostanie uznany, bo strzelec był na spalonym, to jednak analiza VAR pokazała, że tak nie było. Islandia zdobyła więc gola i prowadzenie w tym spotkaniu.

Na szczęście po chwilowej dezorientacji Polacy odzyskali animusz, który zaowocował pięknym golem po ładnej akcji środkiem boiska. Lewandowski podał do Zielińskiego, a ten zagrał do Puchacza, który dośrodkował w pole karne. Zieliński dobiegł do piłki – i strzelił, pokonując bramkarza gości. Mamy więc remis 1:1.

W 38. minucie kolejna ładna akcja Polaków: piękne, mocne wejście Puchacza i bomba Modera, który przejął piłkę – niestety, minimalnie obok bramki.

Wynik już się nie zmienił do końca pierwszej połowy – za to druga połowa rozpoczęła się mocnym akcentem: w 47. minucie Bjarnason zmylił polskich obrońców i błyskawicznie strzelił, trafiając tuż pod poprzeczką. Islandia prowadzi 1:2.

Islandczycy zdecydowanie przyspieszyli tempo i kto wie, czy w 55. minucie nie padłby trzeci gol dla Islandii, gdyby nie to, że Puchacz dał się sfaulować i zatrzymał akcję gości.

Polacy próbowali odpowiedzieć: Lewandowski podał do Puchacza, ten do Świerczoka, który strzelił – niestety, bramkarzowi gości udało się obronić ten strzał.

W 60. minucie mamy rzut wolny dla Polaków na około 21. metrze. Strzelał Moder i trafił w mur zawodników, zdobywając rożny. I gdyby nie refleks Kristinssona – byłby gol dla Polaków. Strzelał Dawidowicz, piłka odbiła się od Bjarnasona i gdyby nie szybka reakcja bramkarza – wpadłaby wprost do bramki. Niestety, tak się nie stało.

W 72. minucie kolejna akcja, która mogłaby się skończyć bramka – gdyby nie to, że zawodnicy za długo zwlekali z kolejnymi podaniami i szansa przepadła.

W 76. minucie znów niewiele brakowało, Płacheta ładnie i precyzyjnie strzelił głową – niestety, bramkarzowi udało się obronić ten strzał.

W 83. minucie Bjarnason znów próbował pokonać bramkarza Polaków, jednak Szczęsny złapał piłkę.

W 86. minucie akcja, która chyba podniosła ciśnienie wszystkim kibicom. Kozłowski dostał piłkę po ładnej akcji i strzelił – ale nie trafił. Odbitą piłkę przejął Płacheta, ale dobitka mu nie wyszła – tak samo jak kilka sekund później Kozłowskiemu, który nie trafił do bramki z odległości 7 metrów… Mogło być 2:2 – niestety, nie wyszło.

Ale wyszło już dosłownie po dwóch minutach! Świderski przejął piłkę w polu karnym i płasko posłał do bramki, bezbłędnie trafiając. No i mamy remis 2:2, choć mocno wymęczony.

I takim wynikiem kończy się to zdecydowanie nie porywające spotkanie. Poziom gry polskiej reprezentacji był zdecydowanie daleki od oczekiwań. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że oszczędzali siły, bo mecz był w końcu towarzyski, a podczas spotkań Euro 2020 pokażą, na co ich stać.

0 0 votes
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze