Pogoń za sklepowym złodziejem. Złapał go dziennikarz

fot. Depositphotos (zdjęcie ilustracyjne)

Z nietypowym wyzwaniem musiał się zmierzyć ostrowski dziennikarz Marek Radziszewski. Akurat robił zakupy w sklepie, w którym doszło do kradzieży. Gdy zobaczył uciekającego złodzieja – ruszył za nim w pościg i złapał go, a potem oddał w ręce policji.

Wszystko wydarzyło się 22 listopada w Biedronce przy ulicy Kolejowej w Ostrowie. Marek Radziszewski, reporter TVN24, właśnie robił zakupy, gdy zobaczył wybiegającego ze sklepu mężczyznę, a za nim ochroniarza. Jednak uciekający był młody, ochroniarz znacznie starszy, więc szanse na zatrzymanie uciekającego były żadne.

W tym momencie do akcji wkroczył dziennikarz, jak informuje portal „ostrow24 TV”. Zapytał ochroniarza, czy uciekający jest złodziejem, a ten przytaknął. I wtedy dziennikarz ruszył w pościg – a ponieważ miał lepszą kondycję niż ścigany, zatrzymał go po jakichś 400 metrach przy trzepaku. Po drodze mężczyzna jeszcze zdążył wyrzucić dwa pudełka z zabawkami ukradzione w sklepie i powiedział dziennikarzowi, że może wzywać policję, bo on niczego nie ukradł…

Okazało się jednak, że chodziło mu tylko o zmylenie czujności dziennikarza. Gdy tylko złapał oddech, wrócić po wyrzucone zabawki i znów zaczął uciekać. Radziszewski znów ruszył w pościg – i znów dogonił uciekającego, tym razem zatrzymując go przed drzwiami wejściowymi do kamienicy, które okazały się zamknięte, więc złodziejowi nie udało się wbiec do środka. Dziennikarz obezwładnił zatrzymanego i oddał w ręce policji.

Policjanci na wszelki wypadek skuli mężczyznę kajdankami, a odebrane zabawki oddali w sklepie.

Sam dziennikarz przyznał, że obezwładnienie złodzieja i oddanie w ręce policji to duża satysfakcja, do tego dochodzi jeszcze mieszanka endorfin i adrenaliny. Jest zdania, że do sukcesu pościgu przyczyniło się to, że biega regularnie, w ramach rozgrzewki przed morsowaniem. A najlepszą nagrodą był uśmiech ochroniarza, którego poinformował o efekcie pościgu.

Podziel się: