Trzeci Teatr Lecha Raczaka - Podróże przez Sny. I powroty. Muzeum Archeologiczne Poznań fot. Sławek Wąchała

“Podróże przez Sny. I powroty” w Muzeum Archeologicznym

Czy może być bardziej odpowiednie miejsce na spektakl o snach i powrotach niż dziedziniec muzeum, dzięki któremu wraca do nas odległa przeszłość? “Podróże przez Sny. I powroty” Trzeciego Teatru Lecha Raczaka miały tam odpowiednią oprawę.

I Festiwal Teatrów Podwórkowych w Poznaniu, który wczoraj rozpoczął się w Poznaniu, na Dziedzińcu Muzeum Archeologicznego zainaugurował ten właśnie spektakl, który swoją premierę miał w 2016 roku. Wówczas narratorem był nieodżałowany Lech Raczak, a muzyka Trio Targanescu ilustrowała i komentowała kolejne senne podróże. I oczywiście powroty.

Jednak od tego czasu dużo się zmieniło – przede wszystkim ten realny świat, który jest punktem wyjścia do wszystkich naszych snów, a ostatnio może bardziej koszmarów sennych.  Nie jest to więc radosne śnienie, to zdecydowanie bardziej koszmary, przez które twórcy przedzierają się, usiłując odkryć, a później pokazać sens.

Sens czego? Życia? Twórczości? Komentowania rzeczywistości, która bywa gorsza od najgorszych koszmarów sennych? A może tego, że mimo nieustannych poszukiwań, powrotów do ważnych i kluczowych momentów przeszłości i tak nadal niewiele wiemy o nas samych?

Sam spektakl przypomina jeden z tych snów, w których wszystko ma swoją logikę i sens – do momentu przebudzenia. Gdy się budzimy, a zdarzy się, że pamiętamy taki sen, zdumiewa nas jego absurdalność, brak logiki i sensu w wydarzeniach i osobach. Czy budząc się wróciliśmy do życia – czy umarliśmy w tamtym, onirycznym świecie?

Podróż przez sen, śmierć w otoczeniu artefaktów ze starożytnego Egiptu, gdzie śmierć miała szczególne znaczenie – dodaje spektaklowi nowego znaczenia: onirycznej podróży przez historię taką bardziej egzotyczną. Bo przecież wędrówka przez sny Lecha Raczaka też jest historią, tyle że nieco nam bliższą.

W wędrówce trafiamy do nieba, poznajemy także i piekło – oba mocno nierealne i przewrotne, jak to zazwyczaj ma miejsce we śnie. Są kwiaty i nagrody, jest śmierć i pogrzeb pełen kwiatów – wszystko jak należy, a jednocześnie takie nierealne. Życie to sen? My jesteśmy snem? Nie ma i nigdy nie było muzeum, starożytnego Egiptu, sztucznych kwiatów i samego spektaklu?

Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam, zmagając się z przewrotnymi, nie pomagającymi w znajdowaniu odpowiedzi, podpowiedziami ze spektaklu. Ale w końcu przecież jesteśmy we śnie. Tam zazwyczaj tak bywa.

 

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze