De Jacaranda - koncert sołacki fot. Sławek Wąchała

Podróż w Andy i na pampasy, czyli koncert De Jacarandá nad Rusałką

Kto spodziewał się spolszczonej wersji orkiestry mariachi, raczej się rozczarował tym koncertem. Aż tak słodko nie było – ale za to różnorodnie i bardzo ciekawie.

Zespół De Jacarandá, który zagrał nad Rusałką w niedzielę, tworzą muzycy z Peru, Argentyny i Meksyku, grający muzykę swoich krajów. Nie jest to typowa muzyka ethno, bo została przetworzona przez wrażliwości i umiejętności muzyczne wszystkich członków zespołu, z których każdy wyrósł przecież w nieco odmiennej kulturze. I razem dało to bardzo ciekawy efekt, zdecydowanie różny od cukierkowych latynoskich składanek, z jakimi najczęściej w Polsce mamy do czynienia.

Sporo było muzyki peruwiańskiej, niemal nieznanej w Polsce, poza, oczywiście “El condor pasa”. A dociekliwi i obdarzeni dobrym słuchem mogli wychwycić elementy muzyki Hiszpanii czy Portugalii oraz głębokie, afrykańskie rytmy, które przywieźli ze sobą do Ameryki Południowej i Środkowej afrykańscy niewolnicy.

Egzotyczne stroje i równie egzotyczne narodowe instrumenty, na których grali muzycy, dopełniały obrazu. I przez godzinę słuchacze czuli się jak na wędrówce przez peruwiańskie Andy, na argentyńskich pampasach czy meksykańskich plażach.

 

3 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze