Podbeskidzie Bielsko-Biała – Lech Poznań: Całkowicie zasłużona przegrana Lecha

Lech Poznań trening fot. P. Szyszka Lech Poznań
Lech Poznań przegrał na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko- Biała 1:0 i trzeba przyznać, że to całkowicie zasłużona porażka . Mimo że przez większą część meczu to lechici dominowali na boisku – nie potrafili zrobić z tego użytku i to Podbeskidzie strzeliło zwycięskiego gola.

Gospodarze rozpoczęli mecz serią ataków na pole karne gości – jednak niezbyt udanych, bo kończących się albo utratą piłki, albo niecelnym strzałem. Jednak lechici też nie mogli się pochwalić większą skutecznością: w 11. minucie Ishak strzelił, ale trafi prosto do rąk Peskovicia. W 15. minucie Tiba dośrodkował w pole karne Podbeskidzia, ale żaden z partnerów nie zdołał odebrać tego podania. W 23. minucie Skóraś dograł w pole karne do Ishaka, ale akcję przerwał sędzia, którzy dopatrzył się faulu w wykonaniu Ishaka. W 26. minucie Kamiński podał do Ishaka, a ten strzelił – ale trafił tylko w boczną siatkę.

Dobrze zapowiadała się akcja Kravetsa lewą stroną boiska, jednak obrona Podbeskidzia czuwała i zatrzymała ten samotny rajd. W 33. minucie znów Tiba zaatakował bramkę gospodarzy, ale Pesković złapał piłkę.

Pierwsza połowa meczu zakończyła się więc bezbramkowym remisem po serii niedokończonych akcji i niecelnych strzałów.

Pierwsze 10 minut drugiej połowy w zasadzie niczym się nie różniło od pierwszej. W 59. minucie już wydawało się, że wreszcie padnie gol: Ishak dobrze ustawiony w polu karnym dostał piłkę i strzelił – ale chybił dosłownie o centymetry.

W 67. minucie Skóraś dośrodkował w pole karne Podbeskidzia, ale nie było tam nikogo, kto mógłby odebrać piłkę. Wróciliśmy do standardu tego meczu.

Dopiero w 74. minucie tempo meczu przyspieszyło – niestety, nie dzięki Kolejorzowi. Marko Roginić przejął piłkę w środku pola, pobiegł z nią w kierunku pola karnego i oddał potężny strzał, którym pokonał Mickeya van der Harta. Podbeskidzie prowadzi 1:0.

Utrata bramki zmotywowała lechitów, którzy zaczęli energiczniej atakować bramkę gospodarzy. Jednak nie dało to jakichś szczególnych efektów – obrońcy Podbeskidzia ucinali w zarodku wszystkie akcje zbyt bliskie bramki Peskovicia i tak było do końca meczu.

Ostatecznie Podbeskidzie wygrywa z Lechem Poznań 1:0. Całkowicie zasłużenie.