Konin fot. UM Konin

Mieszkańcy chodzą pogryzieni, nie mogą spać, a w budynku jest dezynfekcja za dezynfekcją. W wieżowcu przy ul. 11 Listopada 7 w Koninie pojawiły się pluskwy. „To horror!” – twierdzą mieszkańcy.

Blok ma swoje lata, stoi od 1975 roku, ale dotąd nigdy nie było problemów z pluskwami. Wcześniej tylko pojawiły się prusaki, ale udało się je wytępić. Teraz i mieszkańcy, i Konińska Spółdzielnia Mieszkaniowa walczą z pluskwami. Jak na razie – ze średnim skutkiem.

Wszystko zaczęło się od jednej z mieszkanek, która regularnie zaczęła się budzić z bardzo swędzącymi bąblami na rękach. Lekarz stwierdził, że to alergia, ale maści nie działały. Kobieta doszła do wniosku, że coś ją gryzie w nocy – i tak trafiła na pluskwy.

Natychmiast powiadomiła spółdzielnię mieszkaniową, a tak z kolei wywiesiła ogłoszenie dla wszystkich lokatorów z prośbą, by także zgłaszali obecność pluskiew. Później zdezynfekowała części wspólne, łącznie z kanałami wentylacyjnymi, a lokatorzy zamówili dezynfekcję specjalistycznej firmy u siebie w mieszkaniach. Problemem jednak okazał się fakt, że nie wszyscy lokatorzy udostępnili swoje lokale do dezynfekcji. A jeśli oni nie wyrażają zgody, to spółdzielnia jest bezradna. Pluskwy natomiast maja doskonałe, bezpieczne schronienie.

Mieszkańcy powiadomili także sanepid, ale jak wyjaśnia Agnieszka Dybała-Kamińska z Państwowego Powiatowego Inspektoratu sanitarnego w Koninie, walka z pluskwami nie jest w kompetencjach inspekcji sanitarnej, bo one nie roznoszą chorób, chociaż bardzo negatywnie wpływają na ludzką psychikę. A skoro nie roznoszą chorób, to nie można zmusić tych lokatorów, którzy nie chą dezynfekcji, do jej przeprowadzenia. Jednak z uwagi na uciążliwość problemu sanepid włączył się w działania spółdzielni i przeprowadził dezynfekcję w mieszkaniu, które najprawdopodobniej jest źródłem problemu.

Spółdzielnia zaplanowała kolejną dezynfekcję części wspólnych i ma nadzieję, że uda się rozwiązać problem, ale zwraca też uwagę, że pracownicy spółdzielni problemowi pluskiew poświęcają nawet 15 proc., swojego czasu, bo nie ma dnia, by gdzieś ich nie stwierdzono. Jego zdaniem to poważny problem i potrzebne są kompleksowe rozwiązania, nie tylko te doraźne, w ramach działań jednej spółdzielni mieszkaniowej.

Źródło: lm.pl