Pizzeria zapłaci za gaz ponad 4 razy więcej!

pizza fot. pixabay (zdjęcie ilustracyjne)

Płacili za gaz około 3 tysięcy złotych za piec do pizzy. Po podwyżce będą płacić około 13,5 tys. – a to dopiero początek podwyżek, jak ostrzega Tomasz Lewandowski, szef ZKZL, od którego wynajmują lokal.

Pizzeria „Pizzaiola” mieści się przy jednej z uliczek Starego Rynku, lokal wynajmuje od ZKZL. Już w dniu otwarcia mieli pod górkę: tego dnia wszedł w życie lockdown dla całej gastronomii. Teraz dostali już kilka pism z PGNiG o podwyżkach: przy starych cenach, gdy miesięcznie płacili około 3 tys. za gaz, kilowatogodzina kosztowała ich 18 gr. Pierwsza podwyżka podniosła cenę na 18 gr, a kolejna – na 30 gr. Później była jeszcze jedna podwyżka, a 23 grudnia – ta ostatnia, najwyższa, 81 gr za kilowatogodzinę.

Jak powiedział Marcin Obiegły, właściciel pizzerii, PGNiG poinformował, że oczywiście można zrezygnować ze współpracy z dostawcą w ciągu 14 dni. Ale jeśli pizzeria zrezygnuje, to do kogo pójdą, skoro PGNiG ma monopol na rynku dostaw gazu?

Dlatego szef „Pizzaioli” postanowił przestawić się na opalanie drewnem, bo cenowo wyjdzie mu prawie tyle samo. Ale on ma to szczęście, że dysponuje włoskim piecem, sprowadzonym spod Modeny, który może być zasilany na dwa sposoby: gazem i drewnem. A mało który z poznańskich lokali, nawet pizzerii, ma taką możliwość. W dodatku opalanie drewnem wymaga więcej pracy, no i wiedzy, jak utrzymać właściwą temperaturę dla pizzy. Pracownicy „Pizzaioli” szkolili się we Włoszech, więc o tym wiedzą i z pewnością sobie poradzą. Ale inni…?

Co gorsza – to tak naprawdę dopiero początek problemów. Tomasz Lewandowski, prezes Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, uważa, że wiele osób zda sobie sprawę ze skoku cen dopiero wtedy, gdy dostaną rachunki, czyli dopiero w lutym. Miejskie budynki podłączone do miejskiej sieci ciepłowniczej dostaną podwyżki tylko o 30 proc., ale 87 jest ogrzewanych gazem. Co prawda ZKZL podpisał z PGNiG taryfę, która będzie obowiązywała do końca tego roku – ale co dalej? Prezes ZKZL zwraca też uwagę na wspólnoty mieszkaniowe i osoby, które mają zarejestrowaną jednoosobową działalność u siebie w domu – wszystkie zostały potraktowane przez Urząd Regulacji Energetyki i PGNiG jak firmy, nie jak osoby prywatne, więc rachunki za gaz też dostały jak firmy, czyli znacznie wyższy. Czy ich odwołania coś dadzą? Nie wiadomo.

Zdaniem prezesa ZKZL i właściciela pizzerii problemy dopiero się zaczynają, bo przecież dojdą jeszcze podwyżki cen prądu, a to oczywiście wpłynie na wszystkie inne ceny. Odczujemy to w naszych własnych portfelach już w ciągu kilku najbliższych tygodni. Marcin Obiegły ma o to pretensje do rządu – bo gdyby wykazał się zapobiegliwością i większą umiejętnością prowadzenia odpowiedniej polityki, to obecnej sytuacji by nie było.

Źródło: Onet