Pierwsze zwycięstwo Lecha Poznań w obecnym sezonie! Piast Gliwice pokonany

fot. Mateusz Ludwiczak / Wisła Płock S.A.

Lech Poznań pokonał na własnym stadionie Piast Gliwice 1:0. Jedyną bramkę w tym spotkaniu strzelił już na jego początku Sousa.

„Kolejorz” od początku tego sezonu nie wygląda najlepiej. Szczególnie jest to widoczne w spotkaniach ligowych. Przed meczem z Piastem lechici mieli po czterech spotkaniach zaledwie jeden punkt w tabeli. Rywal z Gliwic również nie może zaliczyć początku tego sezonu do udanych. Piast zajmował przed meczem z Lechem dopiero piętnastą pozycję w tabeli. W ostatnich dwóch spotkaniach goście zaliczyli jednak dwa zwycięstwa, co mogło dawać im nadzieję, że w Poznaniu zdobędą kolejne punkty.

Od początku starcia to poznaniacy rzucili się na rywala. Już w pierwszej minucie doskonałą okazję miał Velde, ale świetnie interweniował Plach. Cztery minuty później „Kolejorz” już prowadził. Alfonso Sousa uderzeniem z dystansu nie dał szans bramkarzowi gości. Szybko zdobyta bramka sprawiła, że Lech się cofnął i zaczął długo przetrzymywał piłkę. Piast nie spieszył się z pressingiem. W efekcie na boisku niewiele się działo, a wynik nie uległ zmianie.

Kluczowi zawodnicy wracają do zdrowia. Pojawiły się problemy w ataku

W spotkaniu z Piastem Gliwice John van der Brom mógł na środku obrony wystawić dwóch piłkarzy regularnie grających na tej pozycji, co ze względu na kontuzje było niemożliwe na początku sezonu. W pierwszej jedenastce wystąpili Degerstal i Milić, a na ławce rezerwowych był Satka. I w obronie lechici przypominali drużynę z poprzedniego sezonu – Piast Gliwice miał duże problemy z kreowaniem sobie sytuacji bramkowych, a w całym meczu nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę Filipa Bednarka.

Sytuacja w defensywie wygląda więc znacznie lepiej niż jeszcze kilka spotkań temu. Pojawił się natomiast nowy problem – w meczu z Piastem nie mógł zagrać Ishak, którego na boisku zastąpił Filip Szymczak. I „Kolejorz” w tym meczu nie zachwycał w ofensywie. Lechici ogromnej przewagi w środku boiska nie potrafili zamienić na sytuacje bramkowe, a wszystkie groźne kontrataki które mieli – zmarnowali. Jeżeli poznaniacy chcą myśleć o graniu na kilku frontach muszą wzmocnić swoją ofensywę w ciągu ostatnich kilku dni okienka transferowego.