Nowy mural na ścianie szpitala dziecięcego. „Mroczny i demoniczny” czy baśniowy i pozytywny?

nowy mural fot. Użytkownik

Szpital Kliniczny im. K. Jonschera ma nowy mural. Można go oglądać od strony skrzyżowania Szpitalnej i Bukowskiej. Dzieło budzi kontrowersje – nie chodzi tu o wartość artystyczną, ale o to, czy akurat taki mural powinien się znajdować na ścianie szpitala dziecięcego.

Na mural zwrócili nam uwagę nasi Użytkownicy. Emocje, które w nich budzi, są zdecydowanie negatywne. Pani Anna nazwała je „groźnym” i „depresyjnym”, a jej pięcioletnia córka uznała, że to wizerunek strasznej królowej psującej zabawki i trzymającej je w niewoli.

„Nocny koszmar”

„My tylko przechodzimy obok tego muralu w drodze do przedszkola” – napisała pani Anna. – „Ale serdecznie współczuję rodzicom, którzy z dziećmi muszą tu przyjść na wizytę. Dla mnie jest groźny, depresyjny i po prostu straszny, taki, jaki może się dziecku przyśnić w nocnym koszmarze. Moja córka zawsze w tym miejscu mocniej chwyta mnie za rękę”.

Inny Użytkownik z kolei stwierdził, że miałby kilka pytań do autora, między innymi takie, czy projekt był konsultowany z jakimkolwiek psychologiem dziecięcym, a jeśli tak, to czy on wyraził na niego zgodę.
„W mojej opinii do budynku kliniki onkologii dziecięcej wchodzą dzieci i rodzice obarczeni bardzo dużym balastem lęków i naprawdę ostatnie czego potrzebują, to mroczny i demoniczny obraz rodem z najgorszych koszmarów” – napisał. – „Nie odnoszę się tu do jego wartości estetycznych, bo o gustach się nie dyskutuje, ale uważam, że umieszczenie TAKIEGO obrazu w TAKIM miejscu może być wręcz krzywdzące dla małych pacjentów i powinien on być jak najszybciej usunięty”.

Dzieło wybitnego artysty

Zapytaliśmy dyrekcję szpitala o ten mural – i Paweł Daszkiewicz, dyrektor Szpitala Klinicznego im. K. Jonschera UM w Poznaniu, zapewnił, że sam szpital otrzymał wiele wyrazów uznania oraz gratulacji za ten mural, tak od pracowników szpitala, jak i osób postronnych.

„Autorem tego muralu jest Tomasz Sętowski, wybitny polski artysta o światowej sławie” – wyjaśnił dyrektor Daszkiewicz. – „Artysta jest przedstawicielem kierunku tzw. realizmu magicznego. Na świecie jest niewielu artystów tego gatunku, gdyż tworzenie takich prac wymaga nienagannego, wręcz mistrzowskiego warsztatu. W dorobku artysty są setki wystaw w Polsce i na świecie. Jego prace znajdują się w wielu galeriach sztuki współczesnej na świecie oraz w zbiorach prywatnych m.in. księżnej Monako, szejków arabskich, czy znanych sportowców, głównie wybitnych – światowej sławy – zawodników tenisa ziemnego. Obiektywną i mierzalną miarą poziomu tego artysty są wyniki aukcji jego prac w różnych domach aukcyjnych”.

Jak doszło do powstania muralu?

„W ostatnich latach Tomasz Sętowski uległ namowie swojego syna Mikołaja (również znanego artysty) oraz jego przyjaciół i utworzył grupę Streat Art „The Dreamers”, czego owocem stały się wielkoformatowe murale” – wyjaśnia dyrektor. – „Poznań stał się trzecim miastem w Polsce (po rodzinnej Częstochowie i Szczecinku), w którym znalazł się mural Sętowskiego. Jest on oparty na znanym olejnym obrazie artysty pt. „Cesarzowa Baśniowych Opowieści” (wydany w ubiegłym roku jubileuszowy album artysty Imaginarium str. 191)”.

Dyrektor podkreślił też, że artysta wprowadził zmiany właśnie ze względu na miejsce, w którym mural miał się znaleźć. Stąd na przykład pogodny i uśmiechnięty wyraz twarzy cesarzowej, a sam tytuł pierwowzoru „Cesarzowa Baśniowych Opowieści” również wskazuje na pozytywne znaczenie dzieła.
„Intencją Dyrekcji Szpitala było zaadresowanie muralu do osób dorosłych, ale całego przekroju społeczeństwa mieszkańców Poznania” – podkreśla dyrektor. – „Oczywistym jest, że nie wszyscy znają się na nowoczesnej sztuce współczesnej na światowym poziomie, a każdy ma prawo do indywidualnej subiektywnej oceny. Dla dzieci przeznaczone jest akwarium morskie z pięknymi egzotycznymi rybkami i rafą koralową w poradni onkologicznej oraz liczne rysunki dziecięce na ścianach zarówno poradni, jak i oddziałów onkologicznych. Mural nie znajduje się ani przy wejściu głównym do Szpitala, ani przy wejściu do budynku onkologii, a jedynie na jego tylnej ścianie od ul. Bukowskiej. Ponadto nie widać go z okien żadnego z oddziałów szpitala. Dyrekcja Szpitala otrzymuje liczne wyrazy uznania i gratulacje z powodu tego muralu, zarówno od osób postronnych, jak i pracowników Uniwersytetu Medycznego oraz Szpitala”.

A co wy sądzicie o tym muralu?

 

Podziel się: