Niezwykłe znalezisko na dnie jeziora. Leżało tam ponad 86 lat! (FILM)

Wągrowiec fot. UM Wągrowiec

Nurkowie z grupy Hennil podczas nurkowania w jeziorze Durowskim w Wągrowcu znalazła butelkę. Od razu zwróciła uwagę nurków, bo nie wyglądała na współczesną. I rzeczywiście tak było, co potwierdziła jej sensacyjna zawartość sprzed 86 lat i 27 dni.

Grupa Hennil to – jak piszą o sobie na swoim profilu na YouTube – „płetwonurkowie, pasjonaci historii oraz pozytywnie zakręceni ludzie. Dzielimy się z Wami naszymi podwodnymi przygodami. Jeśli interesują Cię majestatyczny podwodny świat, ekologia, poszukiwania zaginionych artefaktów, oraz rozwiązywanie historycznych zagadek to dobrze trafiłeś”.

Najnowsza podwodna przygoda, o której poinformowało radio RMF FM, okazała się rzeczywiście niezwykła, a sami nurkowie nazwali ją „kapsułą czasu”. Podczas nurkowania w jeziorze Durowskim w Wągrowcu nurkowie znaleźli butelkę. Butelka to niestety żadne nadzwyczajne znalezisko w polskich jeziorach, jednak ta wyglądała na starą – i taka się też okazała w istocie.

Znaleziony w środku i bardzo dobrze zachowany dokument potwierdził, że butelkę zatopiono 86 lat i 27 dni przed jej wyłowieniem przez nurków. Miała przedwojenny, porcelanowy korek, który ochronił jej zawartość – zwłaszcza że ktoś, kto ją zatopił, wsypał do środka kamyczki, które obciążyły butelkę tak, by była skierowana szyjką w dół. Jak powiedział radiu Artur Piechowiak z grupy Hennil, resztę zrobiło ciśnienie, które uszczelniło całość.

Gdy więc nurkowie ruszyli butelkę i wyciągnęli ją na powierzchnię – doszło do jej rozszczelnienia i tylko dzięki błyskawicznej reakcji udało się ocalić jej zawartość – kartkę papieru, już lekko nasiąkniętą wodą. Nurkowie wyciągnęli ją pęsetą.

Co zawierała kartka? Okazuje się, że było to zobowiązanie czterech harcerzy z zastępu Niedźwiadki, które miało im pomóc osiągnąć kolejny stopień w harcerskiej hierarchii. Zobowiązali się w nim więc między innymi do regularnego płacenia składek, przychodzenia punktualnie na zbiórki, a także traktowania z szacunkiem wszystkich kobiet.

Jak powiedziała radiu Jadwiga Mianowska z Komisji Historycznej Hufca ZHP Wągrowiec, takie zobowiązania były często spotykane wśród harcerzy w okresie międzywojennym. Zazwyczaj harcerze, po zapisaniu zobowiązań, zakopywali je lub ukrywali na rok, by po tym czasie sprawdzić, czy udało się wypełnić zobowiązania.

W tym przypadku harcerze zdecydowali się na wrzucenie butelki do wody, a zrobili to dokładnie 20 września 1936 roku. Pod dokumentem są podpisani: Wacław Dróbka, Jan Waligórski, Kazimierz Wyrembek oraz Jan Tomaszewski. Co ciekawe, butelkę wrzucono do wody nie w jeziorze Durowskim, ale w jeziorze Kobyleckim, w miejscu oddalonym od tego, w którym ją znaleziono, o jakieś 7 kilometrów.

Nie wiadomo, dlaczego harcerze nie wrócili po swoją butelkę po roku. A być może wrócili, ale nie mogli jej znaleźć, bo już rozpoczęła swoja podróż w kierunku jeziora Durowskiego? Być może Komisji Historycznej Hufca ZHP Wągrowiec uda się znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Podziel się: