Szpital sanatorium dla dzieci w Miłowodach fot. Sławek Wąchała

Na weekend do Kowanówka

Znacie Kowanówko? Nie? To koniecznie musicie się tam wybrać. To urokliwa miejscowość nad malowniczą Wełną, tuż za Obornikami. Ma wyjątkowy mikroklimat, który na jakiś czas zapewnił jej międzynarodową karierę…
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

Ale zacznijmy od początku: Kowanówko, zwana dawniej Chowanówkiem albo Małym Kowanowem, to urokliwa wieś sołecka położona na północno-wschodnich rogatkach powiatowego miasta Oborniki, na lewym brzegu rzeki Wełny. Jej położenie jest wyjątkowo malownicze: rzeka ma tu wysoki, morenowy brzeg, rośnie bujny las, gleba to kwarcowe piaski – i wszystko razem składa się na specyficzny mikroklimat na tym kawałku Puszczy Noteckiej, na terenie od Obornik do Parkowa.

Nic dziwnego, że ludzie osiedlali się tu od zarania dziejów: dobra wody, dobry klimat i blisko szlaki handlowe. Czego trzeba więcej? W okolicach Kowanówka znane są dwadzieścia cztery stanowiska archeologiczne z okresu paleolitu, neolitu, epoki brązu, kultury łużyckiej, okresu wpływów rzymskich i wczesnego średniowiecza. Archeolodzy tu nie tylko kopali, ale i znajdowali cenne artefakty: do najcenniejszych należy bursztynowe wrzeciono, brązowa sprzączka ozdobna do pasa i gliniana lampka oliwna z napisem “Vespasianus Imperator Roma”.

W czasach nam bliższych Kowanówko było wsią szlachecką, a później należała do obornickich wójtów, a w drugiej połowie XVIII wieku stała się własnością arcybiskupów gnieźnieńsko – poznańskich.

Ale to jeszcze nie były czasy sławy Kowanówka. One nadeszły później, gdy w 1857 roku folwark kupił doktora Józef Żelazko. On to właśnie założył zakład leczniczy dla alkoholików i nerwowo chorych, przyjmujący jednorazowo 30 mężczyzn i 20 kobiet. Terapia była prowadzona dwutorowo: chorym podawano wodę z odkrytego w 1789 roku źródła św. Jakuba, która miała właściwości lecznicze, a dodatkowo nakazywano korzystać do woli z właściwości mikroklimatu okolic Kowanówka i pięknego parku otaczającego budynek uzdrowiska, a zajmującego 15 hektarów.

Uzdrowisko zostało nazwane ”Miłowody”, a zachwyceni kuracjusze ochrzcili je ”Krynicą Wielkopolski ”. Nic więc dziwnego, że Miłowody się rozrastały – w okresie międzywojennym uzdrowisko liczyło już 100 łóżek, miało prąd, kanalizację, centralne ogrzewanie, a nawet takie nowości techniczne jak rentgen i elektrokardiograf. Nowatorskie były też metody leczenia: stosowano kinezyterapię i różnego rodzaju kąpiele lecznicze: solankowe, igliwiowe, kwasowęglowe.

A co leczono? Można powiedzieć, że wszystko: schorzenia przewodu pokarmowego i przemiany materii, reumatyzm, artretyzm, choroby serca, choroby układu nerwowego, stany wyczerpania, cukrzycę, choroby kobiece i choroby gardła oraz krtani…

Pracowali tu wybitni specjaliści tamtych czasów: profesor Jan Żniniewicz, konsultant uzdrowiska i znany balneolog, dr Franciszek Łazarewicz – obecnie patron jednej z obornickich ulic, dr Włodzimierz Ambroziewicz, który poprzednio prowadził zakład wodoleczniczy w Zakopanem i wielu, wielu innych.

Popularność Kowanówka rosła, przy czym, poza skutecznością zabiegów, niemałe znaczenie miał fakt, że po sąsiedzku w Pawłowicach rozgościło się sanatorium i szpital leczące choroby płuc i gruźlicę. Cała ówczesna socjeta mogła się więc w jednym miejscu spotykać “u wód”, co ze względów towarzyskich było bardzo wygodne. W dodatku budynki szpitalne zostały w latach 20. tych XX wieku przebudowane przez poznańskiego architekta Adama Ballenstedta, co sprawiło, że zakład stał się jednym z najnowocześniejszych i najlepszych w ówczesnej Europie. W okolicy zaczęły powstawać pensjonaty i wkrótce Kowanówko stało się letniskiem i uzdrowiskiem modnym w całej Polsce. Jednym ze sławniejszych kuracjuszy, był generał Józef Haller, bywali tu także słynny adwokat i społecznik Jan Czeraszkiewicz oraz poeta Konstanty Ildefons Gałczyński.

Wkrótce zaczęła się sława międzynarodowa: w okresie międzywojnia ze stacji kolejowej w Obornikach co miesiąc dwa wagony butelek z wodą, ze źródła Św. Jakuba jechały wprost do Francji. Francuzi bardzo ją sobie cenili jako wodę o wyjątkowych właściwościach leczniczych.

Niestety, wspaniały rozwój Kowanówka zakłóciła II wojna światowa. W czasie jej trwania i Miłowody, i Pawłowice pełniły funkcje szpitali polowych dla wojsk niemieckich. Okoliczne gospodarstwa zajęli niemieccy koloniści, a Polacy pracowali w nich jako darmowa siła robocza.

Po 1945 roku został przejęty przez Polskie Koleje Państwowe, które odbudowały zakład, uruchamiając w nim najpierw prewentorium, a następnie sanatorium dla dzieci z chorobami dróg oddechowych. Placówka działała do 2006 roku, a w październiku roku 2007 została zamknięta. Niestety, przetrwanie wojny okazało się stosunkowo łatwe w porównaniu z meandrami zarządzania służbą zdrowia po zmianie ustroju w Polsce…

Obecnie dawny zakład przyrodoleczniczy niczego już nie leczy, jest zamknięty i pod ochroną – ale można nadal napić się wody z leczniczego źródła Św. Jakuba – źródełko bije na terenie należącym obecnie do gospodarstwa agroturystycznego państwa Hanny i Andrzeja Krzyżostaniaków przy ul. Malinowej 1. Okoliczni różdżkarze, do dziś potwierdzają jej pozytywne oddziaływanie na organizm.

el, fot. Sławek Wąchała

1
Dodaj komentarz

avatar
Tina
Tina

Witam! Nie ma miejscowości Miłowody! Szpital, o którym jest mowa w tym tekście, mieści się w Kowanówku, przy ulicy Miłowody. Jest również błąd w nazwisku. Prawidłowa pisownie to Żelasko.