Nie dla muru fot. Sławek Wąchała

Na Półwiejskiej powstał mur. „Tylko spróbujcie przejść”

„Polityka migracyjna zamiast muru”, „Murdercy” i „Ani mur, mur” – takie hasła można było przeczytać na transparentach demonstracji. „Tylko spróbujcie przejść!” – mówili przechodniom autorzy happeningu.

Organizatorami happeningu byli działacze Rozbratu i Zielonej Fali. Wszyscy zgodnie uważali, że z jakiegokolwiek by punktu widzenia nie rozpatrywać budowy tego muru – nie ma ona najmniejszego sensu. I to właśnie chcieli pokazać swoim działaniem na Półwiejskiej.

Mur i strażnicy

Ulicę przegrodziła okazała płachta symbolizująca mur. Pilnowali jej strażnicy graniczni, zwłaszcza ustawionej na środku drabiny, która symbolizowała przejście i przez którą co jakiś czas próbowały się przedostać na drugą stronę „elementy niepożądane”, za każdym razem zawracane z drogi przez czujnych strażników.

W tym czasie działaczka przez megafon wyjaśniała obecnym, dlaczego budowa tak wysokiej i szczelnej przegrody w samym sercu Puszczy Białowieskiej jest złym pomysłem. Przede wszystkim dlatego, że taka konstrukcja, uniemożliwiająca migrację zwierzyny, zniszczy tamtejszy ekosystem. Zwierzęta albo wyginą, albo się wyniosą szukać przyjaźniejszych obszarów. Pierwsze odejdą lub wyginą rysie, z takim trudem i za ogromne pieniądze przywrócone do środowiska.

– To przede wszystkim jest bariera ekologiczna. To będą zmiany, z których las się nie podniesie – mówili zgodnie działacze. I zwracali uwagę, że chodzi nie tylko o podział lasu murem, ale też drogi, magazyny, parkingi – wszystko to trzeba będzie wybudować w środku dziewiczej puszczy, niszcząc jej kolejne fragmenty, by móc postawić mur.

Bezsens ekonomiczny i prawny

Dla tych, których nie przekonują argumenty dotyczące klimatu czy środowiska, były argumenty prawne i ekonomiczne.
– Mur jest budowany bez jakichkolwiek zgód środowiskowych – wyliczała jedna z działaczek. – Miliardy zostaną wydane na jego budowę zamiast w miejscach, gdzie są lokalnie potrzebne.

Wątpliwa jest także skuteczność muru.
– Przecież nawet z bliskiej nam historii Muru Berlińskiego, znacznie lepiej pilnowanego i nie znajdującego się w sercu puszczy, doskonale wiemy, że on nie jest w stanie ochronić przed migracją – mówili działacze. – Czy historia niczego nas nie nauczyła? Wydamy miliardy na konstrukcję, która nie spełni oczekiwań, bo jest to po prostu niemożliwe. A w kraju jest tyle pilniejszych potrzeb.

Aktywiści zwracali też uwagę, że liczba chętnych do przekroczenia granicy znacznie spadła. Ale powodem wcale nie jest zaplanowana budowa muru, tylko pora roku i działania UE utrudniające dowóz migrantów na Białoruś. Swoje zrobiły też doniesienia mediów, z których wyraźnie wynika, że nie tak łatwo przedostać się przez granicę polsko-białoruską, jak to obiecywali migrantom ich przewoźnicy i wpisy w mediach społecznościowych, a do Niemiec jest znacznie dalej niż mówili. Ich zdaniem to i kilka innych czynników sprawią, że próby nielegalnego przejścia przez granicę spadną do poziomu sprzed wojny hybrydowej Łukaszenki – a więc do poziomu, z którym straż graniczna radziła sobie nie tylko bez muru, ale i bez concertiny na granicy. Po co więc wydawać pieniądze na mur?

„Otwórzcie granice, serca i umysły” – apelowali działacze twierdząc, że tak naprawdę potrzebny jest nam nie mur, ale jednolita polityka migracyjna dla całej Unii Europejskiej i dyskusja na jej temat na ogólnoeuropejskim forum.

Przypomnijmy, że budowa muru na granicy z Białorusią rozpoczęła się pod koniec stycznia. Konstrukcja ma mieć długość 186 km i wysokość 5,5 m, dodatkowo będzie wyposażona w kamery i czujniki ruchu.