fot. Sławek Wąchała

Była już wróżka, bioenergoterapeuta, egzorcyści, a teraz sprawą zajmuje się policja i spółdzielnia mieszkaniowa. Mieszkańcy są u kresu wytrzymałości. Co właściwie się dzieje w jednym z bloków na osiedlu Konstytucji 3 Maja?

Wszystko zaczęło się w listopadzie ubiegłego roku. Jeden z lokatorów we wrześniu sprzedał swoje mieszkanie i wyprowadził się. No i wtedy zaczęło stukać. Początkowo mieszkańcy starali się nie zwracać uwagi na stuki i puki, nawet jeśli były w nocy, bo byli przekonani, że to nowy nabywca remontuje mieszkanie. A wtedy, wiadomo, zawsze jest trochę hałasu.

Może to w rurach?

Tylko że to stukanie słychać całą dobę, ale najbardziej w nocy. Trudno to uznać za odgłosy remontu. Może coś w rurach? Mieszkańcy są przekonani, że też nie, bo stuki są rytmiczne, regularne. W rurach aż tak rytmicznie nie stuka, i to jeszcze przez tyle czasu. Stuki są też różne: czasami rzeczywiście jak stukanie w rurę, ale czasami tak, jakby ktoś uderzał otwartą dłonią o ścianę. A czasami są tak mocne, że obrazy na ścianach się przekrzywiają.

Później pojawiła się wersja prac na dachu albo może wesołej imprezy nastolatków na dachu. Ale i ta wersja się nie sprawdziła, bo nie raz i nie dwa we czasie stukania mieszkańcy wypadali na dach, w dodatku pokryty śniegiem, i nie było tam ani jednego człowieka – ani śladów na śniegu, że ktoś był i zdążył uciec.

Mieszkańcy są u kresu wytrzymałości psychicznej, znerwicowani i niewyspani: trudno spać, gdy ciągle coś głośno stuka nad głową czy za ścianą. Niejednokrotnie wyzywali policję, ale gdy przyjeżdżała – wszystko cichło. Ale wystarczyło, że policja odjechała, a stukanie znowu się zaczynało. Lokatorzy powiadomili też spółdzielnię mieszkaniową, a tak przebadała wszystkie instalacje. Wyszło, że są w porządku, więc to nie tam stuka.

Co się dzieje w pustym mieszkaniu?

Z czasem okazało się, że stukanie najbardziej doskwiera mieszkańcom środkowych klatek, a jego źródłem wydaje się sprzedane mieszkanie – w pozostałych na stałe są lokatorzy i wszyscy twierdzą, że to nie oni są źródłem stuków. Jeden z lokatorów zapytał więc byłego już właściciela mieszkania, czy czasem coś dziwnego w nim się nie działo. A ten przyznał, że tak, że czasami miał wrażenie, jakby coś przebiegało po korytarzu, pukało i drapało w ściany. Ale nie chciał o tym nikomu mówić, bo bał się, że mieszkania nie sprzeda…

Lokatorzy, gdy policja nie pomogła i sprawdzanie rur też nie, sprowadzili wróżkę, bioenergoterapeutę i dwóch egzorcystów. Ale wszyscy zgodnie stwierdzili, że to nie są siły nadprzyrodzone. Ale jeśli nie nadprzyrodzone – to dlaczego dotąd nie udało się wykryć ich źródła? Mieszkańcy są u kresu wytrzymałości, bo muszą przecież normalnie chodzić do pracy i do szkoły, a od ponad dwóch miesięcy nie udało im się normalnie przespać ani jednej nocy.

Czy pomoże policja?

Teraz całą nadzieję pokładają w działaniach policji. Złożyli w komendzie oficjalne zawiadomienie o zakłócaniu porządku i spokoju stukaniem w nocy. Funkcjonariusze przesłuchują mieszkańców, a jednocześnie spółdzielnia mieszkaniowa przy pomocy Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego nadal prowadzi kontrolę budynku szukając źródeł nietypowych dźwięków. Miejmy nadzieję, że ich połączone wysiłki dadzą efekty.

Źródło: jarocinska.pl