Miasto chce ustawy krajobrazowej. Ale to może sporo kosztować. Ile?

fot. UMP

Radny Krzysztof Rosenkiewicz z klubu PiS zwrócił uwagę, że od pięciu lat miasto przygotowuje się do wprowadzenia uchwały krajobrazowej – a nikt dotąd nie policzył, ile mogą wynosić odszkodowania wynikające z jej wprowadzenia.

Uchwała, przypomnijmy, dość mocno ogranicza ilość i jakość reklam w mieście. Część nośników reklamowych będzie musiała zniknąć, a część umów o reklamę zostanie wypowiedziana. Według radnego Rosenkiewicza może to oznaczać pozwy cywilne od przedsiębiorców, którzy będą zmuszeni zlikwidować swoje nośniki i stracą źródło dochodu. Tymczasem w uchwale nie ma ani słowa o tym, co robić w takim przypadku. Nikt też, jak uważa radny, nie policzył, ile takie odszkodowania mogłyby wynosić. Tymczasem bez takiej wiedzy trudno podjąć decyzję o tym, jak głosować w sprawie tej uchwały.

Kolejną kwestią, która również zdaniem radnego umknęła autorom uchwały, jest sprawa egzekucji pieniędzy od tych, którzy postawili nośniki reklamowe nielegalnie, nie płacąc za to miastu – zwłaszcza że w projekcie są zapisy, które zrównują status reklam legalnych i nielegalnych. Nie wiadomo, ile to pieniędzy i czy ta kwota jest do odzyskania. Warto też wiedzieć, jak obie kwoty – strat i zysków – mają się do siebie.

Kolejna niepokojącą kwestią jest fakt, że jeden podmiot będzie monopolistą w pewnym obszarze miasta. To wszystko, jego zdaniem, wymaga wyjaśnienia, zanim projekt trafi pod głosowanie radnych.

Przypomnijmy, że Rada Miasta Poznania, która miała wczoraj uchwalić ten akt prawny, zdjęła go dzień wcześniej z porządku obrad.

Źródło: Radio Poznań