zamieszki w Warszawie fot. policja prt scr

Marszu Niepodległości: Kilkadziesiąt osób zatrzymanych. “To była bitwa”

Spalone mieszkanie, kilkanaście osób rannych, kilkadziesiąt zatrzymanych, zniszczony sklep Empiku. W Warszawie odbyła się regularna bitwa. “Nie przypominamy sobie takiej agresji” – przyznają warszawscy policjanci.

Jak informuje Onet.pl, problemem była nie tylko agresja, ale też fakt, że organizatorzy kompletnie nie panowali nad wydarzeniem. Przypomnijmy, że urząd miasta odmówił zgody na marsz, bo sanepid negatywnie zaopiniował pomysł imprezy w czasie pandemii. O rezygnację z udziału w marszu apelowali też ministrowie, motywując to właśnie bezpieczeństwem epidemiologicznym.

Jednak organizatorzy nie posłuchali i zamienili centrum Warszawy w pole bitwy, i to z ofiarami. Wbrew zapowiedziom, że marsz odbędzie się w samochodach, wiele osób jednak przyszło pieszo – według szacunków policji było ich kilka tysięcy.

Funkcjonariusze ochraniali imprezę, jednak ochrona wkrótce zamieniła się w regularną bitwę, z użyciem rac, petard hukowych i innych środków pirotechnicznych, podczas której funkcjonariusze byli atakowani przez agresywnych uczestników marszu.

Organizatorzy marszu z kolei twierdzą, że to policja prowokowała uczestników, ale deklarują, że biorą odpowiedzialność tylko za część samochodową marszu.

Policjanci pierwszych zatrzymań agresywnych napastników dokonali jeszcze przed rozpoczęciem marszu, na rondzie Dmowskiego. Kolejne miały miejsce na ulicy Andersa, rondzie de Gaulle’a oraz błoniach Stadionu Narodowego. Przy rondzie de Gaulle’a oddziały policji zostały zaatakowane i doszło do regularnej bitwy.

Policja informowała, że członkowie marszu rzucają petardami i racami na prawo i lewo, także w okna. Od rac rzucanych, by spalić tęczową flagę i plakat Strajku Kobiet w oknach jednego z mieszkań zapaliło się mieszkanie dwa piętra niżej – bo rzucający nie trafili. W Muzeum Narodowe uczestnicy marszu rzucali ochronnymi barierkami i elektrycznymi hulajnogami, a sklep Empiku został doszczętnie spalony.

Ilu obecnie jest zatrzymanych – dokładnie jeszcze nie wiadomo poza tym, że to kilkadziesiąt osób. Dokładne dane będą znane dopiero jutro, tak samo jak liczba rannych i poszkodowanych. Na pewno interweniowały trzy załogi pogotowia, ale kilka nie mogło się przedostać przez tłum i zamieszki, by dotrzeć na wezwanie. Na teraz wiadomo, że rannych jest kilku policjantów, ranę odniósł też 74-letni fotoreporter Tomasz Gutry, który dostał gumową kulą w twarz i przeszedł operację jej usunięcia.

Kto zostanie zatrzymany, kto usłyszy zarzuty i czy to będzie ktoś z organizatorów marszu – dziś jeszcze nie wiadomo. Policja nie chce odpowiedzieć na to pytanie. Sami organizatorzy oskarżają bliżej niesprecyzowane bojówki o prowokację – tej teorii raczej nie da się utrzymać, bo na wielu filmach widać, że rzucali racami i atakowali policjantów ci sami ludzie, którzy wcześniej wspólnie z organizatorami nieśli banery z hasłami marszu.

Poseł Michał Szczerba zapowiedział złożenie jutro zawiadomienia do do Prokuratury Krajowej o narażeniu życia przez organizatorów ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Chce, żeby ponieśli pełną odpowiedzialność karną za spalone mieszkanie wraz z odszkodowaniem.

W sprawie zamieszek głos zabrał także prezydent Rafał Trzaskowski, który swój komentarz opublikował na Facebooku:
“Starcia z policją, zniszczenia, zatrzymany ruch pociągów, możliwe podpalenie. Oto jak skrajna prawica – tak hołubiona przez rządzących – “świętuje” Święto Niepodległości. To właśnie bilans, zapowiadanego zmotoryzowanego, a w rzeczywistości pieszego Marszu Niepodległości. A podobno to protestujące kobiety są największym wrogiem/zagrożeniem/złem/niebezpieczeństwem (proszę sobie wybrać, wszystkie określenia, jak widać, jak najbardziej „trafne”).

Mam kilka pytań. Gdzie jest pasek TVP mówiący o śmiercionośnym marszu i rozsiewaniu pandemii? Gdzie rządzący, tak chętnie poklaskujący narodowcom? Prawo i Sprawiedliwość, które za każdym razem puszcza oko do „prawdziwych patriotów”, a gdy dzieją się takie skandaliczne sytuacje, nagle cierpi na krótkowzroczność. Gdzie jesteście rządzący, tyle mieliście do powiedzenia na temat ostatnich protestów kobiet.

I najważniejsze. Gdzie wicepremier od bezpieczeństwa, Jarosław Kaczyński? W tym momencie, to na nim spoczywa pełna odpowiedzialność za dzisiejsze wydarzenia na ulicach Warszawy. To on bezpośrednio odpowiada za nadzór na służbami. Rozumiem, że to wszystko nie kwalifikuje się do jakiejkolwiek reakcji? W świetle ostatnich doniesień medialnych, o chęci siłowego stłumienia protestów kobiet, to jeszcze bardziej tchórzliwe i skandaliczne, panie Kaczyński.

Rządzący, włączcie sobie internet i telewizję, ale inną niż TVP. Zobaczcie – oto Wasze dzieło. Gratuluję Wam „sukcesu”.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze