protest samorządowców, Warszawa fot. UMP

Marsz samorządowców. Wśród nich Jacek Jaśkowiak

Polscy samorządowcy przemaszerowali dziś przez Warszawę protestując przeciwko Polskiemu Ładowi. – Chcemy zaapelować, żeby rządzący nie kłamali, bo kłamstwo tysiąc razy powtórzone nie stanie się prawdą – mówił prezydent Jacek Jaśkowiak podczas wiecu.

Samorządowcy spotkali się w teatrze Roma, a później, z flagami swoich miast i gmin, przeszli przez miasto. Protestowali w ten sposób przeciwko polityce polskiego rządu, a szczególnie programowi Polski Ład, który nazwali “Polskim Rozkładem”. Ich zdaniem rząd zamierza pozbawić samorządy pieniędzy i możliwości decydowania o tym, co będzie się działo na ich terenie.

Jesteśmy jako przedstawiciele małych miast, dużych miast, gmin i wsi z całej Polski. Chcemy przed Sejmem pokazać solidarność i jedność protestując przeciwko zmianom zawartym w Polskim Ładzie – mówił Jacek Jaśkowiak. – Nie możemy zgodzić się na zabieranie pieniędzy samorządom, bo w praktyce oznacza to ograbianie naszych mieszkańców. I żadne fałszywe deklaracje polityków PiS tego nie zmienią. Chcemy zaapelować, żeby rządzący nie kłamali. Kłamstwo tysiąc razy powtórzone nie stanie się prawdą.

Prezydent Poznani podkreślił też, że w zabraniu pieniędzy samorządom i wydzielanie ich w ramach Polskiego Ładu chodzi o to, by skłócić samorządowców, ale to się nie uda, bo samorządowcy, bez względu na opcję polityczną, umieją sie jednoczyć dla dobra swoich mieszkańców. Jego zdaniem wszyscy politycy powinni wziąć przykład z samorządowców.

Polski Ład ma, według wyliczeń samorządowców, przynieść straty w finansach samorządowych rzędu 145 miliardów złotych w ciągu najbliższych 10 lat. Tymczasem Polski Ład oferuje w zamian dotacje w wysokości zaledwie 48 mld zł. Rząd zapewnia, że samorządy będa mogły się starać o dotacje na realizacje koniecznych inwestycji, ale to oznacza, zdaniem samorządowców, kompletne finansowe uzależnienie od administracji rządowej.

– My nie chcemy żadnych dotacji rządowych ani rządowego dofinansowania – mówiła Beata Moskal-Słaniewska, prezydent Świdnicy. – Chcemy tylko, żeby te pieniądze, które wypracowano w naszych miastach, powiatach i gminach tu zostawały i były wydawane na żłobki, przedszkola, szkoły czy domy pomocy społecznej dla dobra mieszkańców. Byśmy nie musieli mówić mieszkańcom, że brakuje pieniędzy na załatanie chodnika czy świetlicę w szkole.

Samorządowcy zwracali uwagę, że nie wiadomo, według jakich kryteriów będą przyznawane rządowe dotacje, a już przecież obecnie system ich przyznawania budzi wiele wątpliwości. Przypominali też, że na przykład subwencja oświatowa, która dostają samorządy, wystarcza zaledwie na 60 proc. kosztów, czyli nawet nie wszystkie wynagrodzenia dla pracowników. Resztę samorządowcy pokrywali z własnego budżetu, nie mówiąc o wydatkach inwestycyjnych. Skąd mieliby wziąć na to pieniądze po wejściu Polskiego Ładu – zwłaszcza że o szkolnictwie mają decydować teraz władze centralne?

– Są dwa wielkie polskie osiągnięcia minionych dekad – podsumował dyskusję Rafał Trzaskowki, prezydenta Warszawy i gospodarz spotkania – silny samorząd i wejście do Unii Europejskiej. W obronie tych dwóch rzeczy przychodzi nam wyjść na ulice w ciągu zaledwie kilku dni. Dziś między obywatelem i skorumpowaną władzą stoimy tylko my – samorządy i obecna tu opozycja.

 

1 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze