marszałek Marek Woźniak fot. UMWW

Marek Woźniak: „Inflacja jest ogromnym problemem, ale jeszcze większym jest wzrost cen materiałów budowlanych”

Rosnące ceny materiałów budowlanych, malejące wpływy do budżetu ze względu na Polski Ład i odpływ ukraińskich pracowników. To nie będzie łatwy rok dla regionu, jak uważa Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego.

Marszałek w rozmowie z RMF FM stwierdził, że obecna sytuacja gospodarcza to narastające problemy dla samorządów. Konieczna jest renegocjacja umów z wykonawcami inwestycji, bo z powodu drożejących materiałów budowlanych oni nie będą w stanie dokończyć robót za wcześniej uzgodnione pieniądze. Problemem jest też Polski Ład – ta rządowa koncepcja realizowana dość konsekwentnie, zakłada przecież, że samorządy będą bardziej zależne od władzy centralnej, czyli że będą miały mniej własnych pieniędzy.

Mniejsze dochody samorządów

– Będą zależne chociażby w ten sposób, że ich własne, samodzielne, własne dochody będą mniejsze – tłumaczył Marek Woźniak. – Natomiast ten balans zostanie przesunięty na rzecz dotowania inwestycji. Ale oczywiście to dotowanie będzie podlegało pewnym koncepcjom, jak sądzę, politycznym, czyli będzie wynikało z pewnej woli decydentów, chociażby posłów z danego obszaru.

Zdaniem marszałka już jest odczuwalny ubytek dochodów, nie nominalny, bo tu czasem nawet jest wzrost, ale w zestawieniu z kosztami. Samorządy już także sygnalizują, że w zakresie wydatków bieżących i nadwyżki operacyjnej będą miały poważne problemy. Bo nawet jeśli sobie będą radziły z inwestycjami zaciągając kredyty czy korzystając z dotacji państwowych, to jednak bieżące utrzymanie szkół, instytucji, szpitali w przypadku samorządów powiatowych może się okazać poważnym problemem.

Sytuacja samorządów wojewódzkich jest nieco inna, bo ich dochody pochodziły głównie z podatku od podmiotów prawnych, czyli z TIT, a więc podlegały regułom rynku – im większe były wpływy podatkowe z tego podatku, tym większe były dochody samorządu. Jednak teraz także i te samorządy ujęto „w pewien gorset Ministerstwa Finansów” jak to ujął marszałek, i teraz także one będą miały ściśle określony poziom rocznych dochodów.

– Zdecydowanie ten decydent centralny chce mieć pod kontrolą to, co dzieje się również w budżetach samorządów – podsumował marszałek.

Ceny materiałów budowlanych – i gazu

Inflacja jest ogromnym problemem dla budżetów samorządowych, ale jeszcze większym, jak uważa Marek Woźniak, jest wzrost cen materiałów budowlanych, które sięgają 200 proc. i więcej, a także wzrost cen energii.
Dyrektorzy szpitali zgłaszali na przykład, że ich dotychczasowe umowy zaopatrzenia w gaz z poziomu 900 tys. rocznie wchodzą na poziom 2,5 do 3 mln – mówił. – To są drastyczne podwyżki, a źródło finansowania jest to samo, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia. Pojawia się widmo kryzysu finansów szpitali, jeśli ten centralny regulator nie spowoduje, że gaz dla tych instytucji będzie kosztował inaczej niż rynkowo.

Z powodu wzrostu cen materiałów budowlanych umowa na każdą inwestycję, którą teraz realizują samorządy, musi być renegocjowana. Wykonawcy sygnalizują, że z tego powodu nie będą w stanie dokończyć robót według wcześniej umówionych kwot, one będą musiały wzrosnąć, bo inaczej będą musieli zejść z budowy. Są gotowi płacić kary umowne – ale nie dopłacać z własnej kieszeni.

Regionowi dał się też we znaki kryzys uchodźczy.
– To są dość duże liczby – przyznaje marszałek. – Odpływ tych obywateli Ukrainy, którzy wrócili do swojego kraju, żeby walczyć, to około 60 tys. osób, przed wojną mieliśmy ich 100 tys. W ten sposób powstała luka na rynku pracy, której nie sposób kimkolwiek zapełnić.

Dla części firm to oznacza konieczność zmniejszenia dynamiki produkcji lub inwestycji, na przykład na południu regionu. Ta część Wielkopolski jest zagłębiem produkcji mebli i opiera się głównie na pracownikach z innych krajów, przede wszystkim Ukrainy i Białorusi, więc ich brak jest odczuwalny na rynku. Tej luki nie są w stanie zapełnić przybyli uchodźcy, bo są to głównie kobiety z małymi dziećmi, dla których o pracę jest znacznie trudniej.

Systemowe rozwiązanie kwestii uchodźców

– Polska wykazała się brakiem systemowego rozwiązania tego problemu – uważa marszałek. – To spadło dość nagle, a wcześniej państwo polskie wyraźnie deklarowało niechęć do przyjmowania uchodźców, na przykład z Syrii. Ale tu ruch uchodźczy był nie do zatrzymania i państwo musiało się dostosować. Wydaje się, że Polska musi stworzyć system, który będzie dotyczył uchodźców, pewnym pilotażem są centra integracji uchodźców działające w Wielkopolsce. Tam pracuje tylko po kilka osób, ale one już świadczą pomoc uchodźcom. Myślę, że to jest dobry model, trzeba go rozwijać i rozszerzać na wszystkie dziedziny życia. W pierwszej kolejności myślę o opiece zdrowotnej, edukacji i rynku pracy, ale i mieszkalnictwo wchodzi w grę, jeśli spora część obywateli Ukrainy zostanie w Polsce, a to nie jest wykluczone, bo być może nie będą miała gdzie wrócić. Bo jeśli Rosja zagarnie te tereny, które w tej chwili objęła agresją militarną i nie odda ich w wyniku procesu pokojowego, to część z tych osób nie będzie miała dokąd wrócić. Ukraina też nie będzie miała wolnych mieszkań i miejsc pracy. Jeśli będą mieli poczucie, że w Polsce jest im dobrze, to będą chcieli tu zostać, do kobiet i dzieci przyjadą mężczyźni i trzeba im będzie stworzyć godne warunki.

Marszałek jest zdania, że dotąd główny ciężar „zagospodarowania” uchodźców spadł na barki samorządów, które sobie z tym świetnie poradziły. Czasami nawet realizowały projekty międzyregionalne, choćby transferu uchodźców między sobą, specjalnie nie informując czynników rządowych, które są za to odpowiedzialne i powinny się tym zająć, a w tym przypadku zareagowały z pewnym opóźnieniem.

Teraz jednak pomoc rządowa będzie potrzebna, choćby w kwestii zapewnienia mieszkań tym, którzy znajdą tu pracę i zdecydują się zostać w Polsce na dłużej.
– Na razie jednak stan mieszkalnictwa jest kryzysowy – przyznaje marszałek. – W długiej perspektywie 40 zł, które dostają osoby przyjmujące uchodźców, nie wystarczy, hotele też nie, trzeba myśleć o innych docelowych rozwiązaniach, jak elementy taniego zamieszkania poprzez budownictwo społeczne, tworzenie miejsc pracy. Ale tego akurat w Wielkopolsce się nie boimy, bo mamy najniższe od wielu lat bezrobocie, ono sięga najniższych wskaźników europejskich. Jeśli dynamika gospodarki nie osłabnie, nie nastąpi kryzys, to miejsca pracy na pewno będą. Tylko trzeba je utworzyć odpowiednio do kwalifikacji lub przeprowadzić szkolenia tych osób, żeby sprostały tym wymaganiom.