Manifa: „Państwo nie chce widzieć nas ani naszych potrzeb”

Manifa fot. T. Kłuczyński

Kilkadziesiąt osób przeszło przez miasto w tradycyjnej, dorocznej manifestacji feministycznej. W tym roku manifa odbywała się pod hasłem „Nie-widzialne. Troską roz… my system” i miała zwrócić uwagę na sytuację kobiet oraz grup nieuprzywilejowanych.”

Państwo nie chce nas widzieć ani słyszeć o naszych sprawach” – tłumaczyli organizatorzy. – „System nie dostrzega naszych potrzeb, różnorodności, wrażliwości i odmienności. Część społeczeństwa, przesiąknięta patriarchalnymi mechanizmami, najchętniej wymazałaby nas ze wspólnej przestrzeni codzienności. Jednak MY jesteśmy. Świadectwem jest życie każdej i każdego z nas; setki strajków, demonstracji, dyskusji w naszych domach, protestów w zakładach pracy, działań w sieciach pomocowych. Nasze walki nie znikną. My nie znikniemy”.

Aktywiści Manify podkreślają potrzebę budowania wspólnot, właśnie teraz, gdy „kolejne rządy wprowadzają nowe restrykcyjne prawa, a trwający bezustannie kapitalizm dokręca nam śrubę tak, że wiele z nas walczy dziś po prostu o byt”.

Demonstranci zapewniali, że będą walczyć o zmiany mentalności, by system przestał marginalizować potrzeby kobiet, uchodźców i osób nienormatywnych, zwłaszcza kobiet będących ofiarami nieludzkiego prawa aborcyjnego w Polsce.
„Pomimo bezwzględnego sprzeciwu, dziesiątek demonstracji Strajku Kobiet, ze względu na zaostrzenie i tak karygodnie restrykcyjnego prawa aborcyjnego w szpitalach umierają kobiety: Izabela z Pszczyny, Agnieszka z Częstochowy i prawdopodobnie wiele innych” – informują demonstranci. I ostrzegają przed nasilającymi się faszystowskimi postawami, które doprowadziły do kryzysu humanitarnego na granicy z Białorusią.

Źródło: Inicjatywa Manifa Poznań

Podziel się: