Magda Zając, Sławek Wąchała i koncerty nad Rusałką w ich obiektywach

Magda Zając, Sławek Wąchała, wystawa Fotokulturalni fot. K. Adamska

To słowo, które przed wszystkimi innymi nasuwa się, gdy widzi się tę wystawę: klimatyczna. To właśnie sprawia, że jest tak wyjątkowa: ponieważ oddaje klimat tego niezwykłego zjawiska, którym są letnie koncerty nad Rusałką. A to chyba najtrudniejsze zadanie.

Jeziora Rusałka nie trzeba chyba nikomu w Poznaniu szczególnie przedstawiać. Restauracji Rusałka pewnie też nie. A sądząc po frekwencji w czwartki, także i koncerty plenerowe na Scenie nad Rusałką stały się znane w mieście. Zwłaszcza te minionego lata.

To właśnie tegoroczny cykl letnich koncertów Magda Zając i Sławek Wąchała postanowili przedstawić na swojej wystawie, którą od 20 października do końca listopada można oglądać w restauracji Rusałka. Wielu bardzo różnych wykonawców, czasami bardzo… niezwykłych, od piosenki poetyckiej po rap i elektronikę. Zupełnie odmienne klimaty każdego wieczoru – ale wszystkie wciągające, urokliwe i fascynujące, nawet jeśli rodzaj muzyki był kompletnie z innej bajki.

„Mieliśmy rzadką okazję uczestniczyć w tych koncertach odbywających się w każdy czwartek, zatrzymując je w swoich kadrach” – zgodnie przyznali autorzy wystawy.

I trzeba przyznać, że to zatrzymanie wyjątkowo im się udało. Kilkunastoma kadrami potrafili obudzić wspomnienia z lata, przypomnieć nie tylko wykonawców, ale pokazać ich w sposób znakomicie charakteryzujący ich twórczość. Król ze świetlistą aureolą wybiegającą daleko poza niego, Rat Kru i jego maska w intrygującym ujęciu, energia publiczności, moc bijąca z wykonawców…

Oglądając zdjęcia można się było poczuć dokładnie tak, jakby znów stało się przed sceną – albo siedziało wygodnie w ogródku z pysznymi frytkami – i słuchało koncertu. Jest w nich głębia, przesłanie, jest komentarz do wykonywanej muzyki i aż kusi, by sięgnąć po nagrania tych ludzi uwiecznionych w niezwykłych pozach na zdjęciach.

Na szczęście o oprawę muzyczną zadbał rewelacyjny Rafał Bartnik i dzięki temu obraz był prawie doskonały. Prawie – ponieważ wystawa ma jedną wadę: jest stanowczo za mała i po jej obejrzeniu u widza pozostaje niedosyt. takich zdjęć i takiej jakości chciałoby się zobaczyć jeszcze przynajmniej dwa razy tyle.

Ale to może następnym razem, za rok. A obecną wystawę można oglądać w restauracji Rusałka do końca listopada.

Podziel się: