Łukaszenka zakazał podwyższania cen w sklepach. „To pogrąża białoruską gospodarkę w ziemi”

Mińsk fot. Bassoul, pixabay

Aleksandr Łukaszenka nie przyjął istnienia inflacji do wiadomości i w związku z tym zakazał podnoszenia cen w sklepach. W efekcie coraz więcej sklepów się zamyka, a przedsiębiorcy rozpoczęli strajk.

Łukaszenka ignoruje zasady gospodarki rynkowej i nie tylko zakazał podnosić ceny, ale też zlecił kontrole w sklepach, czy ten nakaz jest przestrzegany, jak informuje portal O2. Białorusini masowo wrzucają do mediów społecznościowych zdjęcia z marketów i mniejszych sklepów, w których odbywał się „nalot” prokuratorski i sprawdzanie, czy właściciele przestrzegają zasad.

Oczywiście inflacja nie znikła wskutek decyzji białoruskiego dyktatora, a przeciwnie, jeszcze bardziej daje się we znaki. I przedsiębiorcy nie wytrzymali – zaczęli masowo zamykać sklepy. Jak poinformował na swoim profilu na Twitterze białoruski polityk Franak Viačorka, coraz więcej sklepów się zamyka, informacje o tym dochodzą już z trzynastu białoruskich miast, mamy więc do czynienia ze strajkiem przedsiębiorców. Viačorka poinformował, że przyznał to publicznie białoruski minister ds. regulacji antymonopolowej i handlu.

„Przedsiębiorcy protestowali przeciwko absurdalnej regulacji cen dyktatora. Reżim pogrąża białoruską gospodarkę w ziemi” – podsumował opozycyjny polityk. Na dowód opublikował zdjęcia zamkniętych stoisk i pustych galerii handlowych. Jak twierdzi, tak wygląda sytuacja w całej Białorusi.

Podziel się: