Gytkjaer

Lech z kłopotami, ale awansował – trzy bramki Christiana Gytkjaera

Lech Poznań pokonał po dogrywce Szachtior Soligorsk 3:1. Trzy bramki dla poznaniaków strzelił Christian Gytkjaer. W kolejnej rundzie na Kolejorza czeka już Genk.

Spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia Lecha – aktywny od początku Volodymyr Kostevych popędził lewą stroną i dograł w pole karne do Jevticia. Szwajcar od razu uderzył na bramkę, ale piłka po drodze zahaczyła o Gytkjaera. Napastnik Lecha jednak nie panikował i spokojnie umieścił ją w siatce.

Kostevych jednak chciał więcej! Po chwili poznaniacy mieli bliźniaczą sytuację, ale tym razem uderzenie Gytkjaer odbiło się od poprzeczki! Na akcje gospodarzy niemrawo próbowali odpowiedzieć goście z Białorusi. Mimo dużej nieporadności udało im się nawet raz stworzyć zagrożenie pod bramką Buricia – fatalnie jednak pomylił się Bakaj.

Lech ciągle atakował, a większość ataków ciągnął Kostevych – z jego kolejnym świetnym dograniem w pole karne minął się Makuszewski. Chwilę później Tiba uderzał na bramkę, ale ponownie zabrakło szczęścia.

Po tych okazjach goście nieco się otrząsnęli i chociaż nie można mówić o tym, żeby tworzyli jakieś większe zagrożenie pod poznańską bramką to jednak powoli udawało się im utrzymywać przy piłce. To stwarzało Lechowi okazję do kontrataków – po jednym z nich i podaniu Buricia (!) sam na sam sytuację z Klimovichem przegrał wprowadzony w drugiej połowie Amaral.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą – stare powiedzenie piłkarskie niestety kolejny raz się sprawdziło. Szachtior strzelił wyrównującą bramkę. Niby trochę przypadkowo – po dużym zamieszaniu w polu karnym, ale wynik ten oznaczał konieczność dogrywki, a część kibiców prawdopodobnie doprowadził do palpitacji serca.

Uspokoić fanów mógł Amaral – w doliczonym czasie gry nowy nabytek Lecha miał piłkę meczową, ale ponownie bramkarz był górą. Dodatkowe trzydzieści minut to już jednak pokaz gry Lecha. Swoją jakość pokazali rezerwowi – Radut świetnie dograł prostopadłą piłkę do Amarala, ten wystawił ją Gytkjaerowi, a najskuteczniejszy napastnik Kolejorza strzelił swoją drugą bramkę.

Lechowi było mało. Amaralowi było mało. Portugalczyk w 114 minucie jeszcze raz świetnie uderzył, ale bramkarz gości ponownie wykazał się cudownym refleksem. Po tej próbie zrezygnowany pomocnik prawdopodobnie stwierdził, że skoro nie wychodzi mu strzelanie to może warto jednak skupić się na podawaniu. Zmiana jego nastawienia szybko przyniosła efekty!

W tej akcji Amaral pokazał zarówno swoją szybkość, technikę jak i determinację – Gytkjaer tylko dołożył nogę i mógł się cieszyć z hat-tricka. Po drodze jeszcze trzy czerwone kartki zobaczyli goście, ale ciężko się tutaj doszukiwać jakiś chamskich zagrań. Podopieczni Ivana Djurdevicia zagrali w końcu tak jak oczekują tego kibice. Z zaangażowaniem i polotem. Wynik co prawda tego po pierwszych 90 minutach nie oddawał, ale dominacja Lecha była niezaprzeczalna. Brakowało jedynie skuteczności, ta się pojawiła w najważniejszym momencie – dogrywce.

Poznaniacy teraz zmierzą się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Następnie – kolejny mecz w eliminacjach do Ligi Europy z belgijskim Genk (ponownie na wyjeździe).

Lech Poznań – Szachtior Soligorsk 3:1 (1:0, 1:1, 2:1)

Bramki: Christian Gytkjaer (15’, 94’ 118’) – Denis Laptev (79’)

Żółte kartki: Tomasz Cywka (52’), Pedro Tiba (70’), Maciej Makuszewski (83’) – Max Ebong (17’), Igor Burko (18’), Pavel Rybak (39’), Julius Szöke (64’), Denis Laptev (93’), Sergei Matveichik (102’), Sergei Balanovich (117’)

Czerwone kartki: Sergei Balanovich (117’), Pavel Rybak (120’), Denis Laptev (120’)

Lech Poznań: Jasmin Burić – Rafał Janicki (46’ Maciej Orłowski), Thomas Rogne, Vernon De Marco – Maciej Makuszewski, Tomasz Cywka, Maciej Gajos (89’ Mihai Radut), Volodymyr Kostevych – Pedro Tiba (97’ Łukasz Trałka), Christian Gytkjaer, Darko Jevtić (66’ Joao Amaral)

Szachtior Soligorsk: Andrei Klimovich – Igor Burko, Pavel Rybak, Maksim Bordachev, Sergei Matveichik – Aleksandr Selvaya, Julius Szöke (91’ Mikhail Shibun), Yuri Kovalev, Roger Cañas (73’ Vitali Lisakovich), Max Ebong (46’ Sergei Balanovich) – Elis Bakaj (65’ Denis Laptev)

0 0 votes
Oceń artykuł
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze