Lech - Cracovia fot. Wojtek Lesiewicz

Lech z finansowymi problemami?

Podziel się!

W ostatnich kilku dniach głośno było, głównie w mediach społecznościowych, o tym, że będący w tak dobrej finansowej kondycji Lech Poznań może mieć jednak kłopot z domknięciem swojego budżetu. Te rewelacje potwierdził w wywiadzie dla Gazety Wyborczej dyrektor finansowy “Kolejorza”, Tomasz Kacprzycki.

Przed rozpoczęciem letniego okna transferowego wiadome było, że Lech sprzeda swojego wychowanka, reprezentanta Polski Roberta Gumnego za grube miliony euro do jednego z zachodnich klubów. Kilkanaście miesięcy temu było przecież głośno o sprawie przenosin prawego obrońcy do Borussii Moenchengladbach za kwotę rekordową, bo około 8 mln euro. Transfer ostatecznie wysypał się ze względu na zły stan jednego z kolan Gumnego. Niemcy odpuścili, chętnych, którzy chcieliby wydać podobną kwotę na lechitę widać nie było. Włodarze klubu tego roku planowali rewolucję i faktycznie, odeszło z klubu kilkunastu zawodników, to jednak nie wzmocniono wszystkich pozycji. Sprowadzono jedynie bramkarza, dwóch środkowych obrońców i defensywnego pomocnika. Nie piszemy tutaj także o wzięciu z wolnego transferu Tomasza Dejewskiego czy przedłużeniu wypożyczenia Rosjanina, Timura Zhamaletdinova. Być może powodem tak bezpiecznych ruchów były przeciągające się negocjacje z klubami, które składały oferty za Gumnego. Według nieoficjalnych informacji, “Kolejorz” miał otrzymywać maksymalnie pięć milionów euro, czyli pieniądze, które w żaden sposób poznańskiego klubu nie zadowalały. Ostatecznie okno transferowe się zakończyło, żaden klub dużych pieniędzy na stół nie położył i prawy obrońca został w Poznaniu na minimum pół roku, choć i tak wydaje się, że jeśli może dojść do przenosin, to dopiero latem przyszłego roku. Pieniędzy wtedy też może być mniej, bo Gumny będzie o rok starszy, a także do końca jego kontraktu pozostanie jeden rok.

W wywiadzie dla Gazety Wyborczej, dyrektor finansowy Lecha Poznań mówi o… dwudziestomilionowej stracie, jednak do spięcia budżetu brakuje około 4-5 milionów złotych.

– 20 mln straty. I mam zgodę prezesa, żeby to kibicom ujawnić. Zatem zostało nam zero. Budżet na kolejny sezon 2019/2020 mamy zrobiony. Bez sprzedaży piłkarza latem, z założeniem, że nie sprzedamy nikogo zimą, bo to się jednak rzadko wtedy zdarza, brakuje nam do spięcia go 4-5 mln zł. To jest skala naszego problemu w tej chwili – mówi Tomasz Kacprzycki.

Reklama

Było ryzyko także ewentualnego nadzoru finansowego czy nawet odjęcia punktów w tabeli PKO Ekstraklasy, ale to wydaje się obecnie raczej mało prawdopodobne. Sam dyrektor finansowy ocenia, że szanse na nadzór finansowy dla “Kolejorza” to dziesięć procent, więc raczej to się nie stanie. Przypomnijmy, że takim nadzorem objęta została chociażby Legia Warszawa, która w poprzednich latach dominowała na polskim rynku pod względem wysokości budżetu.


Podziel się!

1
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
Joachim
Gość
Joachim

Z taką grą to lepiej ten pseudo klubik rozwiązać a nie płacić kosmiczne kwoty nierobom za nic a potem się dziwić ze mogą być problemy finansowe. Niech tak “grają” jak to robią już od dawna a trybuny będą puste bo kiełbasę to każdy może sobie z własnego grilla zjeść a po piwo czy na piwo iść do pubu czy sklepu jak będzie chciał. Nie trzeba dla piwa czy kiełbasy kupować jeszcze biletu żeby imitacje meczu oglądać bo to strata kasy.