Lech wraca do gry, startuje PKO Ekstraklasa

Po nieudanym sezonie 2018/2019 w stolicy Wielkopolski zdecydowano się na gruntowne zmiany, nie na “rewolucję” jak to opisują niektóre media, ale na twardy reset, o którym mówi wiceprezes Lecha Poznań, Piotr Rutkowski w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego. Odeszli ci, do których większość kibiców miała spore pretensje o ostatnie porażki, przyszło kilku, mamy nadzieję, bardziej ambitnych piłkarzy. Cała Wielkopolska potrzebuje silnego Lecha, Lechem się żyje w regionie i Lech dla regionu powinien wygrywać, a okazja do tego mamy nadzieję, że nadarzy się już dziś. “Kolejorz” zagra na wyjeździe z obecnym mistrzem Polski, Piastem Gliwice.

Bardzo dobrze nastroje w poznańskim Lechu pokazuje spot wypuszczony przez klub przed rozpoczęciem sezonu 2019/2020. To nie czas na szumne zapowiedzi o silnych kadrach, o lokomotywie, która popędzi po pierwsze od pięciu lat mistrzostwo Polski. Piłka to bardzo prosty sport: wystarczy w nią grać, jak to zresztą mówi wyżej Pedro Tiba, a cała reszta przyjdzie. “Kolejorz” w letnich sparingach prezentował się przyzwoicie, bo wygrał aż sześć z siedmiu meczów towarzyskich, ustępując tylko AEK-owi Larnaka, z którym zresztą grała głównie poznańska młodzież. Nie mamy na myśli tylko wyników, ale również gra poznańskiej drużyny wyglądała całkowicie inaczej niż jeszcze kilka tygodni temu. Ofensywna gra, pomysł na rozegranie piłki od samego bramkarza i schematy taktyczne wypracowywane przez Dariusza Żurawia. Powody do optymizmu są, ale nie zapominajmy, że to tylko sparingi, a prawdziwa weryfikacja zawsze przychodzi w meczach ligowych. Weryfikacja nastąpi już dziś, bo Lech podejmie obecnego mistrza kraju, drużynę prowadzoną przez Waldemara Fornalika, Piast Gliwice.

Gliwiczanie mają za sobą dwumecz z BATE Borysów, gdzie praktycznie poziomem nie ustępowali kilkukrotnemu uczestnikowi fazy grupowej Ligi Mistrzów, a nawet byli od niego lepsi. Przegrali na własne życzenie, bo po błędach indywidualnach bramkarza, Frantiska Placha, który przecież tak dobrze bronił w minionych rozgrywkach Ekstraklasy. Nie da się ukryć, że ten środowy mecz zawodnicy mistrza Polski mają jeszcze w nogach, więc jest to małe ułatwienie dla piłkarzy Lecha, choć łatwo nie będzie. Piast praktycznie będzie grał w niezmienionym składzie w porównaniu do minionych rozgrywek, brakować będzie co najwyżej Tomasza Jodłowca, który wrócił do Legii Warszawa, a także Sedlara. Serb podpisał kontrakt z beniaminkiem hiszpańskiej La Ligi, Mallorcą. Zdecydowanie trzeba uważać na Jorge Felixa i na Joela Valencię, którzy będą niepokoić poznańską, praktycznie nową defensywę.

Dziś prawdopodobnie zobaczymy taki skład Lecha Poznań: Van Der Hart – Gumny, Crnomarkovic, Rogne, Kostewycz – Muhar, Tiba – Jóźwiak, Amaral, Jevtic – Zhamaletdinov, choć może też Żuraw spróbować opcji z Jevticiem na dziesiątce, przesuniętym Amaralem w miejsce napastnika i z Puchaczem na skrzydle, jak sugeruje dziennikarz Weszło, Damian Smyk, bo odpowiedniej jakości w sparingach nie gwarantował młody rosyjski napastnik wypożyczony z CSKA Moskwa. Wiele niewiadomych, wiele pytań, a na część z nich odpowiedzi poznamy już dzisiaj wieczorem. Początek spotkania Lecha Poznań z Piastem Gliwice o godzinie 20:00 na stadionie przy ulicy Okrzei. Sędzią tego spotkania będzie Tomasz Kwiatkowski z Warszawy.